Baner górny

ARTYKUŁY

Spojrzeć głębiej

NIE MOGLIŚMY WYMYŚLIĆ NIC DOSKONALSZEGO NIŻ TO ŻYCIE...

 

Wieczór 7 lutego nowego roku 2019
Od jakiegoś czasu dzieją się głębokie zmiany odnośnie pojmowania życia, śmierci, mijających lat, ciała...dotyczy to nie tylko mnie, ale jest zgodne z planem transformacji planety....

Dziś trochę pracowałam, nagrałam też filmik, spędziłam czas z córcią, kochanymi wnuczętami. 
Nastał wieczór. Od jakiegoś czasu nie oglądałam żadnych filmów, siadałam raczej wieczorem, aby pozna/ poczytać przesłanie Jamesa Redfield'a ...w "Dwunastej przepowiedni", pomyśleć.
To dobry czas.
Dziś włączyłam telewizor i na Netfixie pokazał mi się film..."W starym dobrym stylu", ."Going in style'". Film opowiada historię trzech starszych panów, zdeterminowanych trudną sytuacją finansową, /utracili emerytury/, którzy dokonują napadu na bank.
Ponieważ grają ulubieni aktorzy, Morgan Freeman, Michael Caine, Alan Arkin - wiedziałam, że dobrze spędzę ten czas. 
Nalałam sobie szampana i włączyłam w cykl tej historii.....

W pewnej chwili doznałam olśnienia.....
Kocham te chwile, gdy Duch przemawia, kocham, uwielbiam...
i nie koniecznie przychodzą one podczas medytacji, ale właśnie w normalności, przeciętności dnia, czy nocy.

Od dawna starsi ludzie budzili we mnie jakąś czułość. Myślałam, ze ma to związek z ich wiekiem, bezradnością...ale dziś poczułam, rozpoznałam, doświadczyłam czegoś innego.
Stary człowiek to DUCH, który przeszedł długą drogę badania życia, poznania, smakowania, rozpoznawania,...to mistrz doświadczania, mistrz zbioru doświadczeń......Moja czułość miała związek z wysiłkiem i odwagą , z jego "pojemnością", determinacją duszy...To jakby człowiek wybrał się do szkoły przetrwania, trud, mozół, ale jednoczenie bank doświadczeń i zdobytej wiedzy.
Rozumiem, wzruszała mnie -wysiłek, wytrwałość, potęga duszy, na zebranie doświadczeń. Jak naukowiec, który oddaje siebie i na sobie doświadcza, aby poznać jak działa lek, który wynalazł.
Każdy z nas był taki i jest taki.....
TO DUCH, który stał się i poprzez cząsteczki doświadcza...poznaje, zbiera, wzrasta...TO ON....choć staje się jako małe, niezaradne, zagubione -ja....i w mozole idzie coraz wyżej, aż rozpozna SIEBIE , tutaj, w materii....i stworzy nowy świat, raj.

Dziecko nie zastanawia się nad życiem, przyszłością, starością, żyje dniem dzisiejszym, tym co teraz, czego chcesz, lub nie chce, młody człowiek zaczyna szukać siebie, w tłumie programów bezradnie poszukuje swojej prawdy, dorosły zajmuje się obowiązkami, relacjami, związkiem, dziećmi, ich drogą. Życie pełne jest zadań, często trudów zewnętrznych i wewnętrznych...Starzec rezygnuje z życia, usycha, przygotowuje się do odejścia....

Przechodziłam takie życie. Choć byłam obserwatorem życia od dziecka, przecież uczestniczyłam również w całym dramacie poszukiwania Siebie, swojej indywidualności, tożsamości, celu.
Zbyt zajęta poszukiwaniem, aby w pełni żyć. Nie myślałam o starości....nie miałam na to czasu. Zawsze wydawało mi się, że życie jest dopiero przede mną. 
Jakbym nie uczestniczyła w tej grze, lecz była poza nią i czekała na dogodny moment by się włączyć....

I gdy przyszedł pewien wiek....poczułam, że to starość....Przeszłam różne etapy tego stanu....Od odrzucenia tego etapu , po akceptację, dalej zrozumienie odejścia, tzw. śmierci....../nagram na ten temat filmik/.

I dziś taki mały cud....
Niby o tym wiedziałam, ale każdy temat ma wiele poziomów poznania.
I dziś patrząc ze wzruszeniem na aktorów, których przecież znam od wielu lat...widząc ich wiek, nieporadność fizyczną, oczekiwanie na tzw. śmierć.....i całą głębie tej historii.....posiadałam zrozumienie doskonałości życia w temacie WIEK.
Patrząc z poziomu ludzkiego, z poziomu osobowościowego, rozpoznajemy życie i jego etapy cząstkowo....w jakże zawężonej przestrzeni....narodziny, trud, śmierć...dramat istnienia...starość, śmierć - jak mówi wielu "oj nie udała się panu Bogu starość".....

Gdy spojrzeć z Ducha - zachwyca doskonałość tego planu, życie jest jak najkunsztowniejsza gra komputerowa...z wieloma poziomami, wymiarami, choć dzieje się wszystko teraz, niby w pojedynczym życiu, a wszystko ze sobą połączone, zespolone, zależne...
I zobaczyłam etapy życia nie jako narodziny, dzieciństwo, młodość, dorosłość, dojrzałość, starość - gdyż to tylko hasła wywoławcze, lecz całą otoczkę, poznanie każdego z etapów, inna percepcję poznawania.
Nie potrafię tego nazwać....
Zatapiasz się jako dusza i smakujesz każdy etap....poznajesz aspekty cielesne, świadomościowe, emocjonalne, mentalne...I nie chodzi o ciebie, lecz POZNANIE z innej za każdym razem perspektywy...
Nie ma znaczenia żadnego - jakie masz wykształcenie, jak wyglądasz, ile masz zasobów, jakie domy, stanowiska, samochody...lecz chodzi o ten SMAK ŻYCIA , odczucie, odbiór...z danej pozycji.

I zrozumiałam, że starość, czy tzw. śmierć, czyli konieczność zostawienia ciał odejdzie...GDY ZROZUMIEMY ISTNIENIE już nie z pozycji osobowościowej, indywiduum -ja, moje, lecz gdy zrozumiemy życie jako PROCES POZNAWCZY, a każdy etap jako możliwość ROZPOZNAWANIA z innej perspektywy....

Poczułam wzruszenie, ogrom miłości, piękno życia i przyszło zdanie
NIE MOGLIŚMY WYMYŚLIĆ NIC DOSKONALSZEGO NIŻ TO ŻYCIE........

Jest doskonałe w każdym calu.
Smakujmy...tę niesamowitą niezwykłość, mistrzowski plan Istnienia....

CUD życia trwa.
Jeśli odejdę i będę miała szansę zejść ponownie - zapamiętam głęboko dzisiejsze objawienie, aby w następnym wejściu nie tylko zachwycać się mistrzostwem stworzenia, lecz dzielić się tym z innymi, ale i sama smakować całą swą Istotą DOSKONAŁOŚĆ TEGO STWÓRCZEGO ZAPISU....a jeśli nie zejdę będę aniołem, który szepcze cichutko do ucha innym o cudzie życia....

Przeszłam bardzo długą drogę, bardzo wiele doświadczeń....
ale wykonałam swoją pracę, zdałam egzamin.
Nie zmarnowałam czasu tej podróży......

Z pewnością nie uda mi się zawrzeć całości mojego odczuwania i zrozumienia w tym krótkim wpisie, ale co tam, poczułam chęć, aby podzielić się z WAMI.

Jest wiele nauk z tego doświadczenia, wiele głębszego zrozumienia zapisów tej gry, ale nie sposób zawrzeć tego z słowach.

Mogłaby wiele jeszcze napisać....ale dość....
Nic nie jest dla nas, w sensie ludzkiej osobowości, wszystko jest dla wzrastania Ducha w samopoznaniu w materii - każdy etap, każde doświadczenie...w NIM, Z NIEGO, ON.

Każdy przeżywa inny poziom, inny temat, inną ma perspektywę....bez sensu jest więc jakiekolwiek dyskutowanie...gdy przeczytam jakąś książkę mogę podzielić się jej treścią, lecz nie mogę dyskutować czyja książką właściwsza, słuszniejsza....lepsza, gdyż na każdym poziomie jest INNE POJMOWANIE i nie chodzi czyja racja, lecz O ZROZUMIENIE, ŻE CHODZI TYLKO O PEŁNE POZNANIE SWOJEGO POZIOMU i ŻE DZIEJE SIĘ TO W DUCHU, w JEDNI ......jako całości bytu..
Nogi rozpoznają życie inaczej, oko inaczej , ucho inaczej, wątroba inaczej,,.. i choć poznają poprzez swoją pozycję, swoją różną percepcję, to jest to tylko poznawanie, przeżywanie , odczuwanie ....lecz ten, który poznaje to człowiek.....choć poznaje poprzez swoje części.