Baner górny

ARTYKUŁY

Istota Miłości

Największą nieświadomością człowieka jest brak zrozumienia Istoty Miłości.

 

W dualnym świecie rozdzielenia - miłość, rozumiemy jako więź z drugim człowiekiem. Za tym poszły wszelkie możliwe historie i programy, dramaty, cierpienia, zazdrość, prawo własności, oczekiwania, rozczarowania, porzucenia, zbrodnie, samobójstwa, narzucanie swej woli, kontrole, nienawiść, zdrady itd....Relacje w których pracowaliśmy nad wzrostem świadomości w tym temacie były różne - rodzic - dziecko, związki homo i hetero...Ludzie wciąż szukali ideału miłości...i trwa to nadal, więc stary świat nie kończy się jeszcze.

Nowy Świat - to zrozumienie, że MIŁOŚĆ - to JA, DUCHOWA ISTOTA, która objawia się przeze mnie i wszystko co objawione i nieobjawione.

Można to przyrównać do dziecka, które jest fizycznym obrazem ojca +matki jednocześnie, ale też jest jednym obrazem połączenia duchowej świadomości /ojciec/ + ciała/ materii - matka/. Jest jedną Istotą, która jest obrazem dwojga.

I taka jest nasza rzeczywistość. 
Miłość to JEDNOŚĆ PRAOJCA I PRAMATKI we mnie. TO JEST MIŁOŚĆ - stan istnienia, objawienia - poprzez ludzką czy też inna formę praojca i pramatki jednocześnie.

Jezus rzekł : -JA i Mój Ojciec Jednym Jesteśmy.
Nie wspominał o Matce, gdyż jest ona z Ojca - świadomości.
I nie da się ich rozdzielić. Jest nam to ukazane w Księdze Genesis - gdy stał się człowiek - jako zjednoczone żeńskie i męskie. 
Rozdzielił ich Bóg, lecz to iluzja dwojga, są jednym choć ukazują się jako dwoje, aby iść jako kobieta i/lub mężczyzna poznając i rozwijając różne elementy związane z danym aspektem prawa rodzaju. To nie rozdzielenie do poszukiwań drugiego, lecz poznawanie jednej i drugiej płci, aby w konsekwencji odnaleźć w sobie OBA ELEMENTY - żeński i męski.

Pozorne rozdzielenie, aby, idąc dwie drogami umysłu/ mężczyzna i serca/kobieta ...znaleźć w sobie całość.
Przednia zabawa.
On stwarza ją, ale ona rodzi jego, Ewa jest z wnętrza Adama, który jest zewnętrzny, ale to on jako świadomość zawarty jest w niej. Są jednym , objawiają się tylko jako dwa dopełniające się elementy.
Człowiek ma umysł i serce, świadomość i odczuwanie, jedno bez drugiego niewiele jest warte.

To tylko gra, zabawa, przenikanie, rozpoznawanie, aż przestaniemy uznawać rozdzielenie i zobaczymy pełnię w sobie i dalej we wszystkim.

Dzieciństwem dualnym jest więc poszukiwanie MIŁOŚCI na zewnątrz....w jakiejkolwiek relacji, gdyż albo jej nie znajdziemy, albo kiedyś się skończy, lub zawiążemy karmiczne więzy, zmuszające oboje do następnego powrotu by przepracować lekcję -miłość to JA.

A wówczas, przychodzi czas na dorosłość.
Oznacza ona, że nie szukamy, aby ktoś nas obdarował, lecz zadajemy sobie pytanie - CO JA MAM DO ZAOFEROWANIA.

Gdy mogę dać siebie - jako prawdę miłującą, a za tym wszystko co ludzkie w najwyższym aspekcie - lojalność uczciwość, szacunek, oddanie, troskliwość, czułość, wierność, radość, wdzięczność za każdą chwilę....przyjmowanie i obdarowywanie, jak wdech i wydech, jako naturę każdego wspólnego dnia - cóż może mi braknąć?
JESTEM PEŁNIĄ, a tej niczego nie brak.

Gdy przychodzi taka świadomość - zmienia się sens relacji partnerskiej, jej celem nie jest wspólne zaspakajanie, a kontemplacja boskości każdej chwili, to droga dwóch pełni, które będąc spełnieni w sobie, wypełniają inne cele dla świata, dla istnienia.
Nie ma w nich braków, wiele dają, wylewają z siebie jak dwa wypełnione po brzegi puchary, a jeśli przyjmują to tylko dlatego, aby drugi mógł obdarować...gdyż naturą naszą jest ruch i odpocznienie, pełnia w działaniu.

W takim pojmowaniu siebie, dokonujemy już świadomych wyborów ludzi do wspólnej podróży. Nie wybieramy ich powierzchownie po wyglądzie, wieku, zasobach, lecz ich gotowości to takiej właśnie drogi.

Nie ma wówczas rozczarowań, lęku przed skrzywdzeniem, lęku przez zaufaniem, gdyż to JA TWORZĘ swoją rzeczywistość i od poziomu MOJEJ Świadomości zależą moje wybory....

A jeśli jeszcze wejdziemy w relację z nauką, to dobrze, warto być w MIŁOŚCI i przyglądać się sobie.
Czy w każdej chwili tej relacji JESTEM CZYSTYM OBRAZEM PRAOJCA ? 

A jeśli ktoś wierzy jeszcze w dramatyzm, tęsknoty, ból, odrzucenie - szczęśliwej drogi - w starym wciąż świecie.
I nie jest to nic złego, zwyczajnie nie wyciągnął wszystkich lekcji i jeszcze potrzebuje je przejść, aż dojrzeje do MIŁOŚCI w SOBIE, a wówczas gotów będzie na prawdziwą drogę partnerską w nowym świecie.

Jeśli więc spotkamy taką osobę, nie zmuszajmy jej, nie oceniajmy, nie dziwmy się, nie miejmy żalu, ona zwyczajnie potrzebuje jeszcze innych nauk, które poprowadzą ją wciąż dualną ścieżką do wyższych poziomów samopoznania.

Nie jest to kwestia dobra czy zła, miłości czy braku miłości, to tylko inaczej wibrująca rzeczywistość idąca swoim torem wzrastania. 
A gdy ciągnie nas jakoś szczególnie do kogoś, kto idzie tą inną ścieżką to znak, że trzeba rozwiązać stare relacje karmiczne.