Baner górny

ARTYKUŁY

Rozwój trwa

Świat jest niezwykle ciekawy.
Najpierw jesteśmy nieświadomi, emocjonalni, walczący, próbujemy chronić się, bronić, domagać, żądać, oczekiwania, rozczarowania....uff......i jeszcze tysiące innych spraw.
Życie daje nam w kość....ze wszystkich stron pojawiają się doświadczenia..../nie chcę używać dosadniejszych słów/.
Znosimy to...


.........................
A gdy czara się przeleje...i nic już nie da się nieść, ciężar jest zbyt duży...mówimy życiu baj, baj, umieramy/ dusza odchodzi, może popełniamy samobójstwa, lub ....wołamy o pomoc.

Jest trudno, ale pojawia się nadzieja...Często oddajemy wszystko GÓRZE, czyli nasze problemy idą we właściwe ręce.
Nie wiele jeszcze rozumiemy, ale zdejmujemy częściowo ciężar z naszych barków.
Zaczynamy szukać rozwiązań, czytamy, szkolimy umysł, kursy, podobni ludzie....
WOW, jestem przebudzony,.....
Ale....jakże to iluzoryczne....gdyż droga daleka...
Pisałam już trochę o tym.

Najczęściej robimy małe kroki, jakże często zatrzymujemy w poczytanej wiedzy, udając mędrców.......a wnętrze czeka.
Nasze wnętrze jest bezkresne jak wszechistnienie, więc samopoznanie nie nastąpi szybko.

Ciekawa ta droga.....Droga głupca....gdy zatrzymuje się gdziekolwiek....Droga błazna.......gdy uznaje, że wie.....
Droga daleka jest, gdyż poznanie SIEBIE, w swej wielopłaszczyznowej Istocie Bytu........ nie jest długo możliwe.

Wiem - mówimy, ale zapominamy dodać...na moim poziomie zrozumienia....
A droga daleka....i nie chodzi o czas czy odległość, lecz wszechprzestrzenność wewnętrzną....
Nikt ze świata materii dualności nie jest w stanie nawet częściowo pojąć tego stanu.
Pojąć, to zrozumieć i odczuwać.....a wszechistnienie bezgraniczne jest.
W drodze idziemy jako świadomość, ale jest jeszcze materia, zbudowana z cząsteczek światła.
Gdy dochodzimy do zrozumienia, trzeba nam jeszcze rozpoznać materię, która też ze świadomości powstała, ale .........ma troszkę inna tutaj strukturę....

I dla mnie taki jest czas.....

Podczas tego etapu.... uświadomiłam sobie, że wiele osób miało wobec mnie oczekiwania dot. mojego wyglądu......Patrzyli na mnie w całym moim życiu i mówili poprzez swoje postrzeganie....
Powinnaś wyglądać tak, ktoś inny...tak, a tak.....ktoś chciał abym była podobna do jakiejś aktorki, lub piosenkarki, lub młodsza, lub ładniejsza.....
Nie bardzo to kiedyś rozumiałam..ale słyszałam..
Nic nie jest przypadkowe....nic...

Dlatego tak myślę sobie......jak bardzo ślepcem jest człowiek starego świata...nie tylko widząc jedynie zewnętrzność, ale jeszcze oczekując od innej osoby, że dostosuje się do jego wyobrażenia.....
Nie miałam takich oczekiwań wobec innych jeśli chodzi o wygląd...jakoś specjalnie nie był dla mnie najważniejszy, jednak przymioty wewnętrzne - TAK.
I gdy tak sobie analizowałam tę kwestię......zrozumiałam, że nie ma znaczenia ani wygląd, ani też cechy wewnętrzne.....nie mamy żadnego prawa oczekiwać od innych podporządkowania się naszym oczekiwaniom...

To głupota, uzurpatorstwo, zniewolenie, zaniżenie drugiej osoby, próba podniesienia swojej wartości poprzez zaniżenie drugiego....I piszę to o sobie /jako badanie swej przeszłości, gdyż tylko o nasze wnętrze chodzi/.
Chyba każdy zna odczuwanie związane z narzucaniem przez inna osobę swojej wizji i oczekiwań....To zniewolenie....
I zawsze ukazuje małość narzucającego...
Jak można powiedzieć do kogoś -kocham cię, ale ...........

Kocham to stan wewnętrzny w człowieku......nie kocham cię, lecz JESTEM MIŁOŚCIĄ......i przelewam tę miłość wokół.......

Nie ma -kocham cię......ale może jest..........przenikam cię miłością, którą jestem......????

A wówczas do głowy nie przyjdzie powiedzieć.....jak ty wyglądasz, zrób sobie to i to, mogłabyś być jak ta i ta......
Miłość nie ma wzroku......MIŁOŚĆ PRZENIKA....przepływa....jednoczy.....po prostu JEST wszędzie.

Nie ma oczu, nie musi widzieć, jak i serce nie posiada oczu....

Czym innym jest umiejętność wspólnego życia.....
Do tego trzeba dwoje...

MIŁOŚĆ jest, jak i JA JESTEM......związki są dodatkiem do tej miłości, efektem ubocznym, nie celem....

Materia.....służy nam.
Kto poznał siebie jako świadomość, idzie dalej....poznaje materię, aby móc iść jeszcze dalej....jednocząc siebie MIŁOŚĆ we wszystkim.

JA MIŁOŚĆ......nie narzucam, nie mam wyobrażenia na temat drugiego człowieka, nie porównuję.....Czy zatem mogę zadać następne pytanie... ? 
Jeśli nie robię tego innym.....to czy mogę robić to sobie?
Narzucać, oceniać, krytykować, porównywać?

A może wystarczy ODKRYĆ ....SIEBIE....tę ISTOTĘ MIŁOŚCI, którą jestem i już.....tak po prostu....
I iść emanując...........

Warto pomyśleć z czego wynikają nasze oczekiwania i narzucanie innym swojego wyobrażenia??? Oczywiście z braku akceptacji siebie.......Niewłaściwy kierunek energii..na zewnątrz z pustki, zamiast z pełni wewnętrznej emanacja na zewnątrz.

A jeśli tak, jeśli nie mamy siebie w MIŁOWANIU, zewnętrzność będzie dostarczała nam ludzi, doświadczenia, abyśmy poprzez ocenę ich, krytykę, wyszukiwanie wad...mogli realizować swój program NIEZADOWOLENIA ze wszystkiego w sobie i wokół.

JESTEM MIŁOŚCIĄ, DUCHEM ODCZUWAJĄCYM, ŚWIADOMOŚCIĄ BĘDĄCĄ W ODCZUWANIU wszechpełni......
Po cóż mi trwonić energię na siadanie na innych
Ty popraw fryzurę, ty zrób tak a tak, a ty masz problem......

Świat materii czeka na zbawienie, czyli na podwyższenie wibracji.......kto ma to uczynić jeśli NIE LATARNIE ....którymi jesteśmy?
Czas na scentralizowanie energii......ku sobie, aby z siebie NICZYM SŁOŃCE NA NIEBIE ZAJAŚNIEĆ.