Baner górny

ARTYKUŁY

Zrozumieć śmierć

Często można przeczytać -
"Przegrał walkę z chorobą", umarł.

 

Czy życie na tej planecie nie ma w swoim założeniu -ODEJŚCIA z niej?
Może to pierwsza zasada, którą powinniśmy zrozumieć, zaakceptować, uznać.
I uściślić ją........KTO UTOŻSAMIA SIĘ Z CIAŁEM - przychodzi przywdziewa ciało i odchodzi -zostawiając ciało.

Schodzisz pod wodę zakładasz skafander , wychodzisz z głębi - zdejmujesz go ..i nie dziwisz się wcale, ani nie walczysz z niczym. TO OCZYWISTE. CZAS naszego pobytu NA TEJ PLANECIE JEST OGRANICZONY, ściśle ustalony.

UFF.....odpocznij, zaakceptuj.
TO nie śmierć Cie zabiera, kończy się kontrakt, na jaki ją podpisałeś ...byłeś oddelegowany i wracasz.

Żyjąc tylko w identyfikacji z ciałem jako jedynym obrazem siebie samego, przychodzimy na planetę, jako dzieci -nie liczymy czasu, jako młodzi -chwytamy wiatr w żagle , studia, dobra praca, pieniądze, najlepiej dużo partnerów/ek , jakiś dobry samochód, bajer, szkło, itd....władcy świata, z czasem ciało starzeje się i zaczynamy odczuwać strach, wokół umierają ludzie, za młodu nas to nie rusza, a w starszym wieku - już tak...Im jesteśmy starsi tym mamy mniej czasu , przecież śmierć zbiera żniwo, wokół nowotwory itd, to straszne, kiedy moja kolei.....Nie chcę umierać - można przeczytać wspomnienie o osobie, która niedawno odeszła.

Zycie. Jeśli tak podejdziemy to jest ono nie tylko okrutne ale i bezsensowne. Po cóż rodzić się? Aby dzień po dniu umierać, wytracać się, aż odejdziemy?
Wielu tak myśli, efekty widać wokół - walka, rozpychanie łokciami, moje, dla mnie, ile wezmę tyle mojego, ile użyję tyle skorzystam, bez przewidywania skutków działań, bo po co?
Głupota trwa, człowiek nie rozwija się. Jaki przyszedłem taki odejdę, i już....byle do śmierci..wszak życie jest jedno.

Po cóż naradzamy dzieci, następne ofiary życia....
W takim postrzeganiu rodzic to największy kat, gdyż w momencie narodzenia -już zmierzamy wprost do grobu, co za różnica wcześniej czy później. Powołać dziecko to powołać trupa? -czy to nie okrucieństwo?
Ale nikt nie myśli w ten sposób, lecz - mam życie więc muszę zaspokoić swoje imaginacje, bo przecież dziecko ma mnie kochać, będę komuś potrzebna, ktoś się mną zaopiekuję, ktoś wypełni to, co mnie się nie udało, będę mógł kierować jego życiem, gdyż swoim nie potrafiłem.....
EGOIZM i bezmyślność.

Jak małe kukiełki - ja umrę- to straszne, muszę wygrać ze śmiercią, z chorobą, ja, ja ja...ja muszę mieć dziecko, bo chcę być kochany miłością bezwarunkową, zatrzymać partnera/kę GRA SIĘ TOCZY, GRA ŚLEPCÓW.

I nie dziwota, że później czytamy "PRZEGRAŁ WALKĘ Z CHOROBĄ" "POMÓŻCIE MI WYGRAĆ Z CHOROBĄ.....

Jaka walka? Z czym walczymy?
Jeśli wciąż będziemy podchodzić do życia z tej pozycji -walka, zawsze będzie wygrany i przegrany -remis w tym temacie nie bardzo jest możliwy.

Może warto zacząć jednak z innej strony.
1.Czas tutaj jest ograniczony, to jak pobyt w szkole z internatem, trzeba będzie wrócić w wakacje kiedyś do domu.

2.Warto zadać sobie pytania -dlaczego tutaj jestem, dlaczego wybrałem ten czas, czego przyszedłem się nauczyć, w jakich tematach wzrosnąć?

3.Wziąć się do pracy, aby nie zmarnować roku szkoły z internatem.

4.Gdy nauka pobrana nie będzie obawy przed odejściem, bo praca trwa nadal tyle tylko, że już w domu, poza tą klasą.

5.Trzeba też zadać sobie pytanie -czym jest tzw.choroba?
To tylko zakłócenie energetyczne i jeśli tak to skupić uwagę na rozwiązaniu tej kwestii , wyprostować przepływ energii, traktując wydarzenie, jako następną szansę nauki w temacie -tzw.choroba....

6.Walka? Jeśli to zakłócenie energii to z czym walczymy? 

7.To nie walka nam potrzebna lecz ŚWIADOMOŚĆ. To co nazywamy chorobą mówi nam , że nie żyjemy w miłości i harmonii, gdzie tu powód do walki......Jeśli odbierzemy naukę zniwelujemy program, może nastąpić wyzdrowienie, lecz czasami ciało jest już zbyt zmęczone i jego zasoby wyczerpane i być może przyjdzie nam zakończyć ten rok, tę klasę....ważne jest jednak czy NAUKA ZOSTAŁA pobrana, tzn. czy rozwiązaliśmy dany węzeł energetyczny.

8.Choroby genetyczne to nic innego, jak ciągnący się w rodzie temat- program, który w linii rodowej został wzięty do przepracowania i nie uczyniono tego, więc następne pokolenie bierze temat sobie do dalszej pracy. Jeśli nie zostaje rozwiązany - idzie dalej.....w następne pokolenia.

9.Człowiek, który utożsamia się tylko z formą fizyczną, musiał nadać wszystkiemu nazwy, aby móc wytworzyć różne specyfiki, na różne np.choroby.....i dobrze, zabawa trwa....ale nie o to w niej chodzi....i z czasem zaczynamy już widzieć bezradność antybiotyków chociażby czy innych tzw.leków które jedno niby leczą, lecz niszczą inne. Nie chodzi o leki, lecz o prawidłowy przepływ energii w ciele fizycznym i ciałach energetycznych i to będzie nasz cel.......w każdym temacie życia, gdyż nie tylko jest tu kwestia zdrowia, ale wszystko. Tam gdzie prawidłowy przepływ energii, tam dobrobyt, miłość, zdrowie.

10. Gdy dojdziemy do takiego poziomu , wzniesiemy nasze umęczone programami mentalnymi ciała i nie będzie już tematu śmierć...będziemy mieć wybór zostaję tu czy odchodzę do dalszego poznania, rozwoju....

Śmierć nie istnieje, nie walcz ze śmiercią, choroba nie istnieje, nie walcz z chorobą -NIE JESTEŚ WSZAK DON KICHOT'em

Wykorzystaj dany czas - właściwie, wzrastaj.

A gdy umowa się skończy wstań i idź z godnością.....Światłość , Dom, i następna nauka czeka.....

 

1413850667055_wps_11_Heavenly_Vision_Chris_Coa