Jedyne zło bierze się z niewiedzy jak zastosować w praktyce miłość, którą jesteśmy.

Z książki "Z Miłości Serca. Opowieści, przypowieści, mądrości Ducha"

 

lines red 029

JEDYNA NA ŚWIECIE , NOWATORSKA METODA  - UZDRAWIANIE TRANSLACYJNE 

 

UZDRAWIANIE TRANSLACYJNE - to proces transformujący pamięć komórkową. Stare wzorce lęku, bólu, cierpienia, zależności, ofiary, agresora, zdrady, porzucenia, biedy, bezsilności, niewiedzy, nałogów, choroby, izolacji, starzenia, śmierci,  itd.  zostają zastąpione nowym pardygmatem człowieka świadomego, decyzyjnego, twórczego, szczęśliwego, wolnego.

HealingHandsLight1

Proces ten w konsekwencji prowadzi do uwolnienia się, poprzez transformację, od wszelkich programów - schematów - cywilizacyjnych, społecznych, rodzinnych, partnerskich, finansowych, zawodowych,  chorób, lęków, bólu, ograniczeń, karmy  i pozwala na życie w pełnej wolności, szczęściu, radości.

Proces składa się z czterech faz:

 Aktywacja - rozpoznanie wzorca, schematu – poprzez rozmowę, regres, wgląd energetyczny.

 Inicjacja - rozpatrzenie go, zrozumienie przyczyny z poziomu ludzkiego i duchowego.

 Elongacja - zastąpienie starego wzorca nową wartością o wyższej częstotliwości energetycznej, czyli wyższym zrozumieniem tematu.

 Terminacja - utrwalenie nowej zasady wyższej świadomości, które kończy czas nauki trzeciego wymiaru, czas karmy i pozwala w danym temacie wejść na poziom prawdziwej miłości do siebie i innych.

       

Praca odbywa się na poziomie świadomości, ciała mentalnego, emocjonalnego, duchowego, co przekłada się również na poziom komórkowy ciała fizycznego.

 

TRANSLACJA -

 to proces całkowicie zamykający program starego świata, nauki  na poziomie relacji ja - świat zewnętrzny.

Jest uporządkowaniem  w naszej wewnętrznej bibliotece wiedzy, którą zdobywaliśmy tysiące lat.

Przejście tego procesu pozwala nie tylko odzyskać wolność, zdrowie, spokój wewnętrzny, lecz także otworzyć się na głęboki kontakt z wewnętrzną wyższą mądrością, aby stać się nowym, szczęśliwym człowiekiem i poprawić jakość swego życia.

 

 

Dotychczasowe metody działające na świecie pozwalają przebudzić się, inne uczą twórczego życia, jeszcze inne nakazują odrzucić całą przeszłość jako negatywną lub niepotrzebną, lub uczą wybaczania.

 

Moja metoda idzie dalej -

 UCZY MIŁOŚCI BEZWARUNKOWEJ, w której cała wiedza przeszłości jest bezcenna, gdyż dzięki niej ewoluujemy.

DZIĘKI TEJ METODZIE ZDOBĘDZIESZ MĄDROŚĆ, po którą zszedłeś na Ziemię.

 

Metoda TRANSLACJI to wyższa szkoła świadomości i NAUKA DZIĘKOWANIA za wszystko.

Nie mamy ani sobie, ani nikomu nic do wybaczenia – natomiast wiele do zawdzięczenia.

 

Więcej na ten temat znajdziesz w moich książkach.

Ilość spotkań zależna jest od tego jak wiele chcesz poukładać i uzdrowić.

 

ZAPRASZAM NA UZDRAWIANIE TRANSLACYJNE 

– jedyną metodę na świecie, która poprzez  głębsze spojrzenie - z wyższej perspektywy duchowej na życie, nauczy Cię prawdziwej MIŁOŚCI do siebie, innych, rozwiąże wzorce i da szansę twórczego, świadomego życia wypełnionego wdzięcznością i szczęściem.

 

 

Jeśli jesteś na zakręcie życiowym,

masz nałogi, jesteś w depresji,

samotny, rozpada się Twój związek, nie możesz nawiązać dobrych relacji z dziećmi,

masz problemy finansowe, jesteś chory lub masz  jakikolwiek problem,

oznacza to, że żyjesz wciąż we wzorcach, starych prawdach

– jeśli chcesz poprawić jakość swego życia

 

lub pogłębić duchową wiedzę

zapraszam na

 

 UZDRAWIANIE TRANSLACYJNE

 

Po naszej pracy nigdy powtórnie  nie doświadczysz spraw, które zostały uzdrowione, gdyż metoda ta daje mądrość, a gdy zostaje ona zdobyta – nie ma konieczności powtórnej lekcji. 

 

PRZYKŁADY 

 

 

 

 

Reincarnation AS

KOCHANI - Uzdrawianie translacyjne składa się z kilku etapów, jednym z nich jest oczyszczenie serca. Oto krótka refleksja z procesu.

Kasia wciąż cierpiała. Nie wiedzieć czemu czuła smutek, doskwierało jej uczucie porażki, przygnębienia, niechęć do życia. Miała męża i dzieci, ale nie potrafiła cieszyć się życiem z nimi. Przyszła do mnie, gdyż dość miała takiego stanu. Dzieci odsuwały się od niej, mąż miał pretensje, nie mógł patrzeć na wycofanie żony, a nie potrafił jej pomóc.

Najpierw zajęłyśmy się sercem. Zajrzałyśmy tam i zrobiłyśmy generalne porządki. Już na początku pokazały się nam emocje żalu, bólu, cierpienia, było tego bardzo dużo i z wielu wcieleń. 
Jak z mułu, warstwa po warstwie oczyszczałyśmy serce z trudnych emocji. Pojawiały się wcielenia, w których zaistniały doświadczenia przynoszące naukę. Nie została ona wówczas zrozumiana i teraz, nie tylko wyciągałyśmy zbitki energii, ale od razu ustalałyśmy wnioski. 
Gdy patrzyłyśmy z wyższej duchowej płaszczyzny, to, co wcześniej przynosiło tyle cierpienia, nagle stawało się zrozumiałe i przestawało powodować niskie emocje.
Kasia stawała się coraz spokojniejsza, słyszałam głębokie westchnięcia, powoli uwalniało się to, co trudne. Proces trochę trwał. Przyglądałyśmy się sercu, kawałek po kawałku, aby nie przeoczyć niczego. 
Duch nas prowadził i ujawniał wcielenia kobiet i mężczyzn. Emocje poniżenia, odrzucenia, lęku przed życiem, pragnienie odejścia, próby samobójcze i wiele innych. Wszystko to stanowiło ciężki kaliber energii w jej zmęczonym serduszku.
Gdy nie było w nim już nic, przywołałyśmy uzdrawiającą, regenerującą boską energię, która wygładziła i wypełniła serce ciepłem, spokojem, ciszą, złocistym baskiem.
Kasia czuła się nie tylko spokojna. Jak później stwierdziła, uśmiech sam pojawił się na twarzy i nie chciał zejść. Czuła się lekka, wolna, jakby po długiej chorobie i rekonwalescencji powróciła do zdrowia, jakby wróciła z dalekiej męczącej podróży.
Kilka dni później napisała – Jestem szczęśliwa. Po raz pierwszy zobaczyłam tak naprawdę męża i dzieci. Wcześniej byli jakby za zasłoną. Nie zdawałam sobie z tego sprawy, dopiero po procesie poczułam, zobaczyłam, zrozumiałam, że wcześniej byłam jakby we śnie. Miłość wróciła do rodziny, bo serce Kasi mogło już spokojnie kochać, emanować, tulić. Wyszła z ciemnego korytarza przeszłości. 
Nauki z przeżytych przez wieki doświadczeń zostały odebrane, nie będzie więc już potrzeby stwarzania nowych.
Pracowałyśmy jeszcze nad rodem, oraz uzdrawiałyśmy w podobny sposób pole mentalne. Kasia jest dziś inną kobietą, szczęśliwą matką i żoną. 
Przyjemnie jest patrzeć jak ludzie wracają do świata żywych, szczęśliwych ludzi.
Czasami mamy pretensje czy żal do bliskich o ich oddzielenie, wewnętrzną obojętność, zimne serce, a przecież niewielu z nich wie, że przyczyna może tkwić w przeszłości, a nawet gdy dowiedzą sie o tym, nie potrafią posprzątać siebie. Czasami dotyczy to nas. Smutek siedzi w nas głęboko nie wiedzieć skąd i po co. Męczymy się, zmagamy z życiem, bazując na starych, niepotrzebnych już nam emocjach. Doświadczaliśmy wszyscy wiele i o to chodziło, aby poznać tę przestrzeń, jednak mieliśmy posiąść doświadczenie i zostawić stare związane z tym emocje, jak zostawia się wieczorem ubranie, przed udaniem się na spoczynek. My robiliśmy coś innego - ciągnęliśmy i nadal ciągniemy przeżyte emocje, całą szafę starych ubrań, jest coraz cięższa, a my nie widząc komiczności całej sytuacji, zmagamy się i cierpimy.
Jedna szafa, druga, dziesiąta, coraz nam trudniej, ale ...tkwimy w tym nadal, gdyż nie umiemy zostawić przeszłości. Lekkość pojawia się samoistnie, gdy zrozumiana jest nauka, w którą kiedyś weszliśmy.
Czas zostawić niemodne już ubrania, czas na inną szatę świetlistą, utkaną z ciszy i muzyki, przystrojoną gwiezdnym pyłem.


 

 

 

 

 

 

 

 

HANDAU-1

 

ZWIĄZEK PARTNERSKI 

 

Zgłosili się do mnie oboje Ania i Karol. Byli małżeństwem od kilku lat.  Ich związek od początku był trudny. Niby kochali się, chcieli być ze sobą, a jednak wciąż pojawiały się konflikty, nieporozumienia, ciche dni, żale, doszło do tego, że postanowili się rozstać. W związku narodziło się dziecko, nie chcieli skrzywdzić go swoim rozstaniem, dlatego poprosili mnie o pomoc, mając nadzieję, że może uda się jeszcze coś naprawić.

 

Po dłuższej rozmowie – oboje zrozumieli w czym był problem. To nie brak miłości, nie złośliwość i podłość każdego z nich, lecz zwyczajnie……..niezrozumienie …….jak tworzyć związek.

 

Często słyszymy kochaj, szanuj, opiekuj się, jednak niewiele osób rozumie praktykę miłości. W większości uważamy, że związek powstaje gdy powiemy sobie – chcę z  tobą być, lub, w chwili  założenia obrączek.

 

To dla wielu początek, ale i koniec pracy nad związkiem.

 

Gdy zadałam podstawowe pytania - co to znaczy być kobietą, co znaczy być mężczyzną, jakie elementy tworzą związek, jak tworzyć związek – nie potrafili udzielić odpowiedzi. Nigdy wcześniej nie zastanawiali się nad tym, nikt im tego nie przekazał.

 

Cierpieli i walczyli ze sobą nie dlatego, że byli złymi ludźmi, lecz z powodu niewiedzy.

 

Widzę wiele takich związków, nie tylko intymnych,  partnerskich, ale i zawodowych, gdzie ludzie nie wiedzą jak tworzyć relacje. Idziemy na żywioł, powielając wzorce starego świata, cierpimy, gdyż nie wiemy JAK tworzyć inaczej.

 

Ania i Karol – bardzo szybko zrozumieli zasadę tworzenia nowego, szczęśliwego, harmonijnego partnerstwa. Ich serca wcześniej zamknięte w lękach, otworzyły się, poczuli jak wypełnia ich wolność i radość. Każdy z nas pragnie dawać szczęście innym, każdy pragnie obdarowywać, to prawda głęboko w nas zapisana, przynależna Duchowi i kiedy nie możemy w pełni jej realizować zwyczajnie cierpimy. Obdarowywanie nie jest kwestią tylko zewnętrzną, lecz i wewnętrzną, jest wynikiem wolności od wzorców i lęków, gdy płyniemy jak wiatr miłością, którą jesteśmy, jeśli  wiemy jeszcze dokąd zmierzamy, czyli jak tworzyć życie, relacje, odczuwamy siebie jako pełnię miłości i mądrości a życie staje się proste.

 

Bardzo lubię patrzeć na ludzkie szczęście, gdy dusza odnajduje swoją drogę prostoty i prawdy, i realizuje życie. Tych dwoje, jak i inni, którzy zgłaszali się z podobnymi kwestiami, bardzo szybko otworzyli nowy rozdział swego życia, gdyż prostota i miłość są naszą naturą.  To co im przekazałam to nie skomplikowana wiedza, techniki, lecz  czystość ich serc i ducha. Podczas naszej pracy zdjęliśmy tylko stare programy pod którymi zaświeciła miłość, otwartość i zrozumienie jak tworzyć związek.

 


 

1476436 10201164664022007 1451936269 n

 

UZDRAWIANIE TRANSLACYJNE - PRACA Z ANIĄ

Przyszła do mnie młoda kobieta, roztrzęsiona, pełna lęków, nie radziła sobie z sobą, chciała założyć rodzinę, mieć męża, dzieci. Choć miała trochę powyżej 30 lat, nie stworzyła trwalszej relacji z mężczyzną, pojawiali się i odchodzili. Miała dość samotności. 
Zapytała mnie: - Kiedy to się skończy, nie chce już być sama?
Szukała winy w sobie, a to powodowało, że spadała w wibracjach, zaniżała swoją wartość, skutek był oczywisty, coraz trudniejsze i krótsze relacje z panami. 
- Staram się bardzo, ale im bardziej się staram tym gorzej to wychodzi, co jest ze mną nie tak? 
Chciała wróżby, konkretnej odpowiedzi – kiedy przyjdzie partner? 
Ale ja pracuje inaczej, pokazuję przyczyny, ustalamy wzorzec, następnie rozwiązujemy wzorzec, a na koniec uczę jak żyć według Ducha, czyli według nowego świata – miłości i jedności.
Gdy podlegamy starym wzorcom – programom świata dualnego, działamy jak robot, nawykowo powielamy nieuświadomione zachowania, reakcje. 
W każdym z nas jest dobro, wszyscy według niego chcemy żyć, staramy się, jednak, jakże często napotykamy niezrozumienie, niedoceniane, odrzucenie i wówczas stwierdzamy – nie warto być dobrym, w tym świecie dobry oznacza głupi i zaprzestajemy działań, wycofujemy się, zamykamy, przestajemy ufać. Byłem dobry, ale świat pokazał mi, że nie warto, dobry zawsze dostaje po tyłku.
W starym świecie istniały dwa przeciwległe bieguny – DOBRO I ZŁO. 
I OK. to był właśnie taki świat, a właściwe PROGRAM - Drzewo poznania Dobrego i Złego. Poznawaliśmy jedno i drugie.
Ale program DUALNOŚĆ – już zamykamy i czas pójść dalej, tak jak z przedszkola idziemy do szkoły podstawowej.
Stary świat – to świat przeciwieństw i nijak się ma on do świata wyższej nauki JEDNOŚCI, w którym nie w lewo czy w prawo, nie w dobro czy zło, lecz środkiem iść trzeba, a środek, to mądrość.
Niestety, na ten czas brakuje jej nam, gdyż MĄDROŚĆ to nauka wyższa, ponad dualnością, tak jak szkoła podstawowa jest ponad przedszkolem.
Dlaczego kobieta, która zgłosiła się do mnie, była w problemie?
Gdyż posługiwała się wciąż starym programem – dualność, dobro i zło. Chciała być dobra, ale ten czas już mija, teraz trzeba być mądrym a nie dobrym, to dwie różne sprawy.
Jeśli ktoś zakładał - Dobro, według starego świata, musiał uznawać również zło i w tych dwóch aspektach poruszał się. Ja jestem dobra, oni są źli, ja się staram, oni nic sobie z tego nie robią, a może to ja jestem zła? Może we mnie jest problem? I DUALNOŚĆ TRWA.
Kobieta była tak zmęczona swoim życiem, że zastanawiała się, czy jeszcze odważy się komuś zaufać.
Przeprowadziłyśmy rozmowę, Ania, opowiedziała mi o swoim rodzie, życiu, a ja uświadamiałam jej – według jakiego programu postępowała.
Zdziwiła się bardzo i w pewnej chwili powiedziała: - Ja nigdy tak nie patrzyłam na moje życie.
- Tak, wiem - odparłam, niewielu jeszcze tak patrzy.
Z każdym moim słowem rosło jej zaciekawienie. Nagle wszystko stało się tak oczywiste, że nawet wyraziła zdziwienie - dlaczego tego wcześniej nie rozumiałam?
- To proste - odpowiedziałam. Byłaś jeszcze w nauce dualności, jak wszyscy wokół ciebie, nie mogłaś widzieć inaczej. Ja tę naukę poznałam i zamknęłam, rozwiązałam wzorce, widzę więc szerzeń, z wielu poziomów i dlatego potrafię to poukładać.
Godzina minęła nie wiadomo kiedy. Ania chłonęła nową prawdę swego życia, napełniała się nowym zrozumieniem. Uświadomiłam jej wzorce rodzinne, plan jej duszy, potencjał, nauczyłam czym jest kobiecość, męskość, partnerstwo. Przekazałam jej MĄDROŚĆ a ona zupełnie inaczej spojrzała w przyszłość.
Nie czuła już winy w sobie, nie obciążała partnerów, poczuła natomiast wdzięczność za wszystko co do tej pory pojawiło się w jej życiu. Wcześniej uznawała, że zmarnowała wiele lat, że były bezowocne. Podczas naszej pracy pokazałam jej, że tak nie było, że każdy partner niósł jej naukę, którą zapotrzebowała sobie jej dusza.
Ania otworzyła się na życie. 
Uwielbiam te chwile, gdy moja dusza i dusza klienta łączą się w jedności i mądrość płynie z serca do serca. To nie tylko słowa, te są widzialnym elementem tego co dzieje się na innym poziomie, wibracyjnym. Moja wolność, mądrość i głębokie zrozumienie tematu „wtapiają się”, przenikają, łączą z polem energii klienta i podnosi się, zmienia wibracja ich strun. Całe uzdrowienie następuję na poziomie świadomościowo- energetycznym.
Kocham moją pracę, gdyż wiem, jak wiele niesie wolności tym, którzy gotowi są wyjść z przedszkola i przejść na wyższy etap nauki.
Ania była spokojna i szczęśliwa, nie tylko dałam jej nadzieje na dobry związek, ale i nauczyłam go tworzyć, podpowiedziałam też że są koło niej dwie duszyczki, przyszłe dzieci, które czekają już, aby się objawić w tym świecie. Kobieta uwolniła się też od tzw. karmy w temacie partnerstwo, gdyż zrozumiała lekcje, które dusza chciała poznać w tym życiu.

Z pewnością godzina to zbyt mało na pełnię poznania, jednak jakiś temat, ten na dziś najważniejszy dla Ani - został przepracowany.

 


 

148246 1633230723338 1613779526 1493642 7557682 n

 

UZDRAWIANIE TRANSLACYJNE to nie tylko regres. Jest on jednym z narzędzi, które pomagają nam posprzątać ukryte w podświadomości, wzorce starego programu życia.
Innym narzędziem równie ważnym jest praca ze świadomością, podczas której transformujemy wzorce uświadomione. 

 

OTO PRZYKŁAD.
Zgłosiła się do mnie kobieta. Kiedy zaczęła mówić o swoim problemie popłynęły łzy, które przerodziły się w szloch. Została zdradzona przez męża. Jak mam żyć – pytała, nie jestem w stanie zapomnieć tego co się wydarzyło, jak mam żyć? Wypełniała ją ogromna boleść, poczcie skrzywdzenia, odrzucenia i zupełny brak możliwości wyjścia z tego cierpienia.

 

- Czy może mi pani jakoś pomóc? Nie daję już rady, zwariuję, wiem, że nic nie da się z tym zrobić, nie potrafię przecież zapomnieć, a jednak może jest jakieś wyjście, oszaleję z bólu, czuję się jakbym wpadła na samo dno piekła z którego nie ma wyjścia. Nie wiem jak mam dalej żyć? 
Cały czas szlochała, kuliła się. Doświadczyłam w tym życiu zdrady, więc wiem jak czuje się zdradzony człowiek. Współczułam jej, jednak bardzo krótko. 
Zaczęłyśmy terapię, która trwała kilkanaście minut. Gdy Krysia wychodziła, jej oczy pełne były blasku, radość wypełniała jej serce, miała w sobie dużo energii, śmiała się.

 

- Cóż się tak śmiejesz, zapytałam trochę zaczepnie, nie ma się co śmiać, przeżyłaś tragedię, mąż Cię zdradził, a Ty taka szczęśliwa? 
Krysia zaśmiała się jeszcze głośniej.

 

- Przestań mnie rozśmieszać - powiedziała lekko i radośnie. Nie czuję nic prócz radości, szczęścia i wolności.

 

Czy to czary? Kilkanaście minut zwykłej rozmowy i zniknął ból, cierpienie, tragedia, niemoc. To nie czary, ani hipnoza, nie NLP, lecz zwyczajne UZDRAWIANIE TRANSLACYJNE. 

 

Polega ono na:
1.zobaczeniu problemu – tutaj zdrada, 
2.wytłumaczeniu przyczyny pojawienia się tego doświadczenia w życiu Krysi
3.pokazania nauki, która płynie dla obu uczestniczących w wydarzeniu stron , gdyż zawsze lekcja dotyczy obojga ludzi
4.ukazaniu z wysokiej duchowej świadomości – czym jest zdrada w relacji partnerskiej, ale i w każdej innej – zawodowej, finansowej, itd. oraz na poziomie energetyki
5.rozwiązaniu programu ZDRADA, czyli nauczeniu jak patrzeć z poziomu DUCHA, aby nigdy więcej nie zaistniało doświadczenie
6.pomocy w rozwiązaniu skutków tego doświadczenia w życiu rodzinnym

 

Na zakończenie powiedziałam:
- Krysiu on Cię zdradził.
A ona odparła:
- Zdrada nie istnieje - i wyszła śmiejąc się do siebie.

 

I na tym polega UZDRAWIANIE TRANSLACYJNE – z człowieczej emocji stać się czystym duchem.

 

W trzecim wymiarze, w starym programie dualności – istnieje zdrada, postrzegamy ją według wcześniejszych doświadczeń, przekazywanej wiedzy, naszej wewnętrznej prawdy i oczywiście doświadczamy dalej, w tym czy innym życiu.

 

Gdy zrozumiemy, że zdrada nie istnieje, nigdy już nie pojawi się w naszym życiu, gdyż wewnętrzny program został zmieniony, a to co wewnątrz, manifestuje się w świecie zewnętrznym.
Nie wystarczy uznać – nie ma zdrady. Wzorzec przestaje działać, gdy ZROZUMIEMY PROGRAM wielopłaszczyznowo.

 

Po to zeszliśmy na Ziemię w trzeci wymiar, aby doświadczyć, zrozumieć i wyjść w wyższy wymiar. Dziś wielu nadal jest na poziomie powielania doświadczenia, nie weszli jeszcze w zrozumienie. Inni zaczynają mówić o miłości. Jednak mówienie o miłości jest tylko elementem przebudzenia ze starego programu, ale nie uwalnia nas od niego. 
Prawdziwe uwolnienie następuje dopiero wówczas gdy zostanie ZROZUMIANA LEKCJA.
Można porównać to do nauki w szkole.
Jest zadany materiał np. tabliczka mnożenia. Trudno jej się nauczyć, uczeń przeżywa, złorzeczy, złości się. Gdy uzna – nie muszę się uczyć i odrzuci tę naukę, to choćby dzięki ściągom przeszedł do wyższej klasy wcześniej czy później brak da o sobie znać. 

 

Wielu chce uciec z tej rzeczywistości, to tak jakby uczeń chciał uciec ze szkoły, czy da mu to wiedzę? Nie. 
Nie wystarczy mówić o miłości, słowa, tylko słowa, TRZEBA SIĘ NIĄ STAĆ. Nie staniemy się nią jednak ze słów, ciućkania i świergolenia, gdyż MIŁOŚĆ to wolność od wzorców. 

 

Stan miłości to stan odczuwania siebie jako czystego DUCHA, który jest wszystkim co jest, z pełnym zrozumieniem ISTNIENIA.
Czasami jesteśmy w iluzji naszej wolności, mówimy o tym, lecz jej miarą jest – JASNOŚĆ, nie ta, która spływa z góry i oślepia, lecz JASNOŚĆ WIDZENIA ŻYCIA wielopłaszczyznowa.
Oświecenie, jasnowidzenie – to prawdziwe, polega na JASNYM ROZUMIENIU całości życia, procesów ewolucji czy danego doświadczenia. To tak jakby stało się kosmicznym umysłem, który jest tutaj, lecz obejmuje sobą wszechistnienie, widzi i zna wszystko, z wielu płaszczyzn.

 

Mówienie o miłości jest lepsze, niż mówienie o czymkolwiek innym, jest jak uznanie przez ucznia – po co mam się martwić czy złościć, czas wziąć się do nauki tabliczki mnożenia. Lecz sama chęć czy zrozumienie, że trzeba się nauczyć materiału dla własnego dobra, nie daje jeszcze mądrości i wiedzy.
Kto osiągnie stan wolności, nie szuka umysłem odpowiedzi, one przychodzą same, zawsze we właściwym momencie. Otwiera się właściwy kanał i samo płynie. Jest cisza w umyśle i choć obejmuje się całość istnienia swym zrozumieniem, pobiera się tylko tę część, która w danym momencie jest potrzebna. Aby było śmieszniej pobiera się ją, jakby bez własnej woli – ja chcę, gdyż odpowiedź wyprzedza zapotrzebowanie i przychodzi zanim mielibyśmy pytanie wypowiedzieć.
To pozwala być w ciszy wewnętrznej.

 

UZDRAWIANIE TRANSLACYJNE to sprzątanie wszystkich wzorców starego świata.
- lęk, ból, cierpienie, porzucenie, strata, zdrada, gwałt, przemoc, nałogi, bezsilność, choroby, bieda, plajty, brak talentów, ocena, brak wartości, niezrozumienie życia, nieumiejętność tworzenia związku, żądza, skąpstwo, lęk przed życiem, niezasługiwanie, itd., jest tego bardzo wiele. 
Są też wzorce społeczne, cywilizacyjne itd.
Wielu jeszcze śpi, ale i budzi się wielu, niektórzy zaczynają mówić o miłości, warto jednak pamiętać, że to tylko przebudzenie z dzieciństwa, a jeszcze nie dorosłość. 

 

W ten ważny czas na Ziemi nie wystarczy mówić o miłości trzeba się nią stać i nie robimy tego tylko dla siebie, lecz po to, aby rozjaśnić, wznieść, odczarować, odtruć, przebudzić ze snu GLOBALNĄ ŚWIADOMOŚĆ. Każda pojedyncza przebudzona istota jest bezcenna, gdyż przyczynia się do zmiany energetyki Ziemi. 

 

Jako cywilizacja powoli wchodzimy w CZAS JASNOWIEDZY, więc……..
Jeśli w Twoim życiu są bazujesz jeszcze na wzorcach starego programu, które przynoszą jakikolwiek ból, czy problem, lub chcesz przyczynić się do zmiany globalnej świadomości – zapraszam do pracy.
Raj nie stworzy się sam, on tworzy się DZIŚ, dzięki duszom, które wytrwale pracują nad rozwiązaniem starych programów. 

 

UZDRAWIANIE TRANSLACYJNE to jak zdejmowanie warstw szmatek, pod którymi ukryta jest świetlista Istota.

 


 

REGRES  TRANSLACYJNY  IWETTY

397491 10200932428336260 1033901574 n



Iwetta poprosiła o regres. Z radością spełniam te prośby, gdyż procesy zawsze prowadzone są przez Jezusa i niosą nie tylko przepiękną energie, oczyszczenie, ale i wiele nauki duchowej.
Ukazano nam kilka wcieleń, każde z nich Iwetta bardzo głęboko odczuwała i przeżywała, było sporo płaczu, uwalniały się stare, niewypowiedziane i niewypłakane emocje, aż przyszedł całkowity spokój, głęboka cisza wewnętrzna i rozszerzenie.
Wcielenia opiszę w kolejności odwrotnie chronologicznej, lecz tak jak je nam pokazano.

 

1.
Jest tutaj mężczyzną. Pokochała kobietę, urodziło im się dziecko, mieszkali z rodzicami, mała wioska. Swoją żonę bardzo kocha, jest ona sensem jego życia, widzi w niej anioła dobra, delikatności, miłości, uwielbia ją. Miłość do żony, synka, jest ogromna, właściwe wypełnia każdą myśl mężczyzny, ich obraz jest wciąż z nim. Pewnego dnia obce wojska niszczą wioskę, zabijają prawie wszystkich. Mężczyzna wraz z kilkoma innymi walczy, ale ich siły są znikome, nie mają szans, nie giną w walce, nie poddają, oddalają się. Gdy wojsko odjeżdża wracają do wsi. Rozpacz mężczyzny jest niewyobrażalna. Miłość do bliskich przemienia się w ogromny żal, cierpienie, a z czasem w nienawiść i pragnienie zemsty. Są one jak przekleństwo, mężczyzna tylko tym żyje. Zaciąga się do drużyny władcy, bierze udział w każdej bitwie, trwa to wiele lat. Jest uznawany za bardzo odważnego, nie boi się śmierci, ma w oczach i sercu jeden cel - zabić, dokonać zemsty. Gdy przychodzi starość, słabną siły, ale w sercu nadal jest nienawiść. Choć zabił wielu, nie zdołał zaspokoić potrzeby zemsty. Nie wiedział, że to nie innych miał zabić, lecz w sobie - stare wzorce rozpaczy, tęsknoty, cierpienia.
Pozostawił w sobie ogromny, przerażający ból straty, cierpienie, pragnienie zemsty, bezsensowność życia bez bliskich, tęsknotę.
Wzywamy tę postać, następuje uzdrowienie z Jezusem. Mężczyzna jest zmęczony swoimi emocjami, z radością przyjmuje uzdrowienie i miłość. Pamięć komórkowa zostaje wyczyszczona nie tylko z emocji, ale i pamięci tamtych doświadczeń. Pod koniec pojawia się ukochana żona z dzieckiem. Powitanie jest piękne, napełniają się sobą, tulą. Kiedy dopełnia się energia, mężczyzna zaczyna widzieć i odczuwać ich relacje z poziomu ducha, wie, że bardzo ich kocha, ale więź ludzka przestaje istnieć, jest tylko czysta miłość. Mężczyzna odzyskuje radość życia, spokój, ciszę. Uzdrowiona energia tamtego wcielenia łączy się z Iwettą.

 

2.
Jest kobietą, siedzi nad kołyską. Mieszka u starej ciotki w biednej chałupce. Kobieta wykorzystana przez swego pana zachodzi w ciążę, zostaje odrzucona. Ma w sobie ogromnie dużo bólu. Patrzy na swoje dziecko i cierpi, jaka przyszłość czeka synka, bez ojca, w biedzie? Jest przeraźliwie smutna, samotna, cierpiąca. Zatraca się w swej niedoli, umiera, pozostawia małe, kilkuletnie dziecko. Jakiś czas przebywa jako dusza obok swego dziecka, wciąż w lęku o niego, bólu, ale i poczuciu winy, że zostawiła go. Za jakiś czas odchodzi, ale wzorce ogromnego cierpienia, bólu, samotności, poczucia winy, lęku o dziecko, pozostają.
Wzywamy kobietę. Ona, jak i wcześniej mężczyzna chce już uzdrowienia. Otwiera się na przyjęcie energii miłości. Ogromny ból, poczucie winy, lęk o dziecko, samotność, wówczas stłumione, teraz wypływają wraz ze łzami. Jezus przytula kobietę, wie jak jej ciężko, kiedy płacz ustaje płynie energia uzdrowienia. Gdy wypełnia całkowicie kobietę, wymazuje się wszystko co było trudne. Kobieta zmienia się zewnętrznie. Odzyskuje siebie. W międzyczasie pokazano nam życie jej synka. 
To co według niej było obciążeniem, brak ojca, później matki, bieda i pozornie skazywało go na trudne życie, okazało się błogosławieństwem. Syn miał w sobie wrażliwość matki i pewną szlachetność ojca, wziął od nich to co najlepsze. Silny, mądry, stworzył sobie dobre życie, ożenił się, mieli kilkoro dzieci, zamieszkał u rodziny żony, przyjęto go jak syna, ceniono, szanowano. To była jego rodzina, kochał ich z wzajemnością.
Dostałyśmy informację, że gdyby kobieta nie umarła, syn przejąłby jej negatywne cechy, smutek, samotność, lęki, wewnętrzną zapaść, negatywne myślenie, jego życie byłoby dużo trudniejsze. To co się wydarzyło było wcześniej zaplanowane przez dusze, zarówno ciąża, porzucenie, jej śmierć. Kobieta zrozumiała, że jej śmierć był prawdziwym darem dla dziecka i najwyższa formą miłości. Odeszła, aby on mógł na tym doświadczeniu wzrosnąć. To bardzo pomaga kobiecie, zrozumiała plan dusz i swoje poświęcenie a właściwie służbę. Odeszła młodo, choć mogła żyć, aby jej syn był szczęśliwy, aby dał szczęście swej drugiej rodzinie i dobrze wychował dzieci.
Pod koniec pojawia się syn, dorodny, młoda żona, małe dzieci. Chciał matce pokazać swoje szczęście. Jej dar nie poszedł na marne. Później pojawia się i dalsza rodzina żony. Kobieta wita się ze wszystkimi, gdy napełniają się miłością, odchodzą, a uzdrowiona energią kobiety łączy się z Iwettą.

 

3.
Jest kilkuletnim chłopcem, najmłodszym z kilkorga rodzeństwa. Mała chałupka, matka ciężko chora. Widzimy wszystko oczyma dziecka. Widzi matkę coraz słabszą, cierpiącą, jakby ta postać w miarę rozwoju choroby czerniała. 
Kobieta zdaje sobie sprawę, że umiera i musi zostawić chyba szóstkę dzieci, jest bieda, mąż dobry, ale z ledwością sobie radzą. Dziecko odczuwa strapienie matki, jej żal, żałość, budzące się poczucie winy, cierpienie, które dusi ją wewnątrz. Widzi też i odczuwa ojca, jego smutek, poczucie bezsilności. Chłopiec, choć ma ok.4 lat jest bardzo empatyczny, inny niż pozostałe dzieci. One bawią się, zajmują sobą, on ciągle na uboczu. Matka umiera. Chłopiec jakby wziął na siebie, na swe małe serduszko całe cierpienie, zamyka się w sobie. Ma jakieś poczucie winy, że nie może wspomóc ojca emocjonalnie. Po kilku latach w domu pojawia się inna kobieta, rodzi się jeszcze dwoje dzieci. Chłopiec wychodzi z domu, ok.17 rok życia i rusza w świat. Czuje się inny, obcy, samotny, smutny, pełen żałości, oddzielony od ludzi i życia. Z czasem gdzieś się osiedla, żeni, rodzą się dzieci. Ma dobrą żonę, cichą i spokojną, która wychowuje dzieci w szacunku i miłości do ojca. Wie co przeżył w dzieciństwie i tłumaczy dzieciom powody, dla których ojciec jest zamknięty.
Mężczyzna pojawia się przed nami, jako mały chłopiec. Jezus bierze go w ramiona tuli, aż dziecko odzyskuje przynależną jego wiekowi radość i beztroskę. Pojawiają się rodzice, następuje uzdrowienie najpierw matki, następnie ojca, oraz połączenie rodziny w szczęściu i miłości. Gdziekolwiek są dusze rodziców oczyściłyśmy i ich pamięć komórkową. Chłopiec rośnie na naszych oczach, staje się mężczyzną. Później jeszcze zjawia się rodzina, żona, dzieci, dalsza rodzina, która może zobaczyć męża i zięcia już innego, szczęśliwego i wolnego od bólu doświadczeń. 
Dostałyśmy jeszcze przesłanie, że bycie dzieckiem to czas radości, beztroski, a nie smutku, cierpienia, brania na siebie emocji innych. I jeśli chciała wesprzeć rodziców, zamiast brać do siebie ich cierpienie, powinna przytulać się i napełniać ich swoją dziecięcą otwartością. 
Uzdrowiona energia łączy się z Iwettą.

 

4.
Afryka, kilka statków i handlarze niewolnikami. Iwetta jest młodą afrykanką, ma dzieci, męża, mieszkają w niewielkiej wiosce prostych, szczęśliwych ludzi. Handlarze zabierają ludzi z wielu wiosek, rozdzielają kobiety, dzieci, mężczyzn. Nie spotka więcej swoich bliskich. Wraz z innymi kobietami trafia na statek, tam bardzo źle traktowane, gwałcone. Trafia na targ niewolników, później na plantację. Ból rozdzielenia z dziećmi, ukochanym, rodzinną wsią, doświadczenia na statku - te przeżycia są straszną traumą, powodują, że kobieta zamyka się w sobie. Nie może pozwolić sobie na płacz, okazanie cierpienia, gdyż nikogo to i tak nie interesuje. Chce jej się wyć, lecz postanawia, że nigdy nie pokaże słabości, stanie się silna, twarda. I taka się staje. Na plantacji, wykorzystywana przez nadzorców, pana, zachodzi w ciążę, rodzi dziecko. Zamknięta, twarda, oschła, ale dla innych niewolników pomocna, współczująca. Dziecko wychowuje, okazuje jakąś czułość, ale nigdy nie otwiera serca, boi się ponownej utraty. Syn dorasta, choć nie otrzymał wylewnej czułości szanuje matkę. Tak mija wiele, wiele lat, umiera w niewoli jako stara kobieta. Jej współtowarzysze niedoli zwracali się do niej po radę, wsparcie, szanowana, mądra, lecz twarda, niepozwalająca sobie na konfrontację ze swymi prawdziwymi uczuciami, emocjami. 
Zduszone, stłumione, ból straty, lęk przed stratą, wycofanie, utrwalenie w sobie porażki, niemocy rzutują na następne wcielenia…. dziecka, które traci matkę, kobiety, która przechodzi samotnie ciążę i umiera oraz mężczyzny, tracącego ukochanych.
Wezwaliśmy kobietę. Otyła, wewnętrznie zamknięta. Gdy zobaczyła Jezusa, poczuła ciepło i jej serce zaczęło się otwierać. Zaczęła płakać, później szlochać, Jezus przytulił ją jakby była małym cierpiącym dzieckiem. Wówczas z kobiety wyrwał się krzyk, rozpacz tłumiona wiele lat wydobyła się na zewnątrz. Jej pełen boleści krzyk - Boże dlaczego, dudnił w naszych sercach. To musiało się oczyścić. Wiele wcieleń i stłumione, nie wyrażone emocje. Nie trwało to długo. Następnie Jezus uzdrowił kobietę, pamięć tamtego wcielenia powoli znikała. Na zakończenie pojawili się bliscy, których utraciła. Jest płacz szczęścia, radość, pojawia się obraz wioski, z której pochodziła. Napełnia ją energia, za którą wówczas tak bardzo tęskniła. Gdy dokonuje się napełnienie obraz odchodzi a kobieta odczuwa już siebie jako duchową, wolną i szczęśliwą istotę.
Proces nie byłby pełny, gdyby nie pokazano nam przyczyny tych wielu trudnych doświadczeń. Energia kobiety nie łączy się z Iwettą, jak poprzednio, jeszcze nie. Kiedy stoi przed nami ukazane zostaje jej wcześniejsze wcielenie. W pewnym momencie procesu zawołała do Boga - Dlaczego? I teraz otrzymała odpowiedź.
Wcześniejsze wcielenie - właściciel i handlarz niewolników.
Był okrutny, bezwzględny, jego celem były pieniądze i władza, którą czuł znęcając się nad niewolnikami. Podniecało go zadawanie bólu, przemoc, bezsilność ludzi od niego zależnych, bezradność gwałconych, również przez niego kobiet, czuł radość z rozdzielania porywanych na handel ludzi. Otyły, skupiony na sobie, pozbawiony całkowicie empatii. 
Patrząc z poziomu ludzkiego był to zły i okrutny człowiek.
Wyjaśniono kobiecie dlaczego musiała doświadczyć rozdzielenia, gwałtów, niewoli, bólu i cierpienia. To nie zemsta, ani kara, lecz zwyczajna nauka empatii. Zobacz, co czuje człowiek, któremu odbierasz rodzinę, co czuje gwałcona i poniżona kobieta, co zniewolony człowiek, jak odczuwa bezlitosne zachowania pana, okrucieństwo nadzorcy.
Kobieta nie tylko uzdrowiła swoją pamięć komórkową, lecz wzrosła jeszcze świadomościowo. To co uznawała za zło świata zewnętrznego i swoją niedolę, teraz uznała za konieczną naukę dla własnego wzrostu. Poczuła ważność tej nauki. W jej świadomości przestało istnieć pojęcie skrzywdzenia, pojawiło się rozwój. Poczuła ogromny spokój, w jej umyśle nastała głęboka cisza, pojawiła się radość, pragnienie życia, szczęścia. Przemieniła się z czarnej, otyłej kobiety w piękna duchową istotę. Uzdrowiona energia połączyła się z Iwettą.
Ale to jeszcze nie koniec.
5. Właściciel niewolników. To przecież również wcielenie Iwetty, nie można było zostawić go w pamięci jako zła, gdyż to nie istnieje.
Pokazano nam przyczyny dla których mężczyzna był takim okrutnikiem.
Urodził się w rodzinie właścicieli i handlarzy niewolników. Ojciec otyły, można by powiedzieć prymitywny człowiek, handlarz, bardzo bogaty, dorobił się na handlu ludźmi, jego cel majątek. Cała jego uwaga skupiona na penisie i bieganiu za pomnażaniem pieniędzy. Matka, tzw. dobrze urodzona, wyniosła, jej uwaga skupiona na własnej godności wynikającej z pochodzenia, ona ma wartość, reszta, szczególnie czarni to nie ludzie, widzi ich jako prymitywne zwierzęta. Między rodzicami nie ma i nie było miłości, pobrali się dla interesu. Kobieta z dobrej, lecz zubożałej rodziny, chciała lepiej żyć, a mężczyzna bogaty, lecz z nizin społecznych chciał podnieść wartość rodu. Żyją jak obcy ludzie, mają jednego syna, który wziął od nich to co najgorsze. 
Wyniosły, poniża ludźmi, nie widzi w nich żadnych ludzkich cech, żądza, okrucieństwo, cel życia pomnażanie bogactwa i zaspakajanie swoich potrzeb. Ten człowiek od małego nie znał uczucia ciepła, bliskości, miłości, empatii. Nikt go tego nie uczył, nikt mu nie objaśnił, nikt nie przytulił. 
Gdy dorósł powielił tylko zachowania rodziców wzmacniając jeszcze negatyw. 
Z poziomu ducha wszedł w to wcielenie, gdyż we wcześniejszych podobny był do swego ojca i matki, tutaj dostał tę szansę, aby poprzez własne dzieciństwo, braki, zastanowić się, zanalizować, wzrosnąć, nie zrobił tego. Dlatego też następne wcielenia, w których po kolei uczył się EMPATII, zrozumienia uczuć i emocji w różnych tematach życia.
I to wcielenie zostało uzdrowione. Mężczyzna doświadczył to czego nie znał, miłości, poczuł szczęście, radość. Jego uzdrowiona energia połączyła się z Iwettą.
Po procesie Iwetta była bardzo wzruszona, czuła ogromną wolności i radość. Trzeba kilku dni, aby energie poukładały. Wszystko co ważne zadziało się w procesie.
Po kilku dniach Iwetta napisała.

 

Witaj Kochana Elen.
Pragnę Ci jeszcze raz podziękować za sobotni regres.
Dopiero teraz mogę napisać, jak cudownie się czuje, kiedy pytałaś po regresie, o moje odczucia trudno było mi zebrać myśli, to wszystko co się wydarzyło, było dla mnie tak silnym przeżyciem duchowym, że na tamten moment brakowało mi słów.
Później z każdą godziną osadzałam się w sobie i w ciszy, która była coraz większa.
Kiedy przyszedł wieczór, dosłownie padłam na poduszki i przespałam jednym tchem 11 godzin.
Wczoraj poznawałam siebie, jakby na nowo, przede wszystkim zniknął mój wewnętrzny smutek. Ty nic o tym nie wiedziałaś, że miałam od dziecka w sobie, taki smutek, który powodował że czasami potrafiłam się zapaść w sobie, osoby z zewnątrz to widziały, myśląc że mam ogromne zmartwienia, dopytywały co mi jest, a ja nie wiedziałam, byłam bardzo smutna i tyle.
Odczuwam taką lekkość, radość, chce mi się tańczyć, śpiewać, po prostu być.
Jezus z taką Miłością wyciągnął z mojego wnętrza to wszystko i pokazał mi kim jestem!,
a przecież to było moje największe pytanie, każdego dnia wolałam do Boga , "proszę powiedz mi kim jestem?" i w sobotę otrzymałam odpowiedź.
Jezus pokazał mi też jak być miłością, tyle czytałam, tyle szukałam, a podczas jednego seansu z tobą, wszystko przyszło tak naturalnie, nie poprzez wiedzę i umysł, ale poprzez serce.
Z Jego serca do mojego.
Jestem tak bardzo wdzięczna, dziękuję Bogu, Jezusowi i Tobie Kochana Elen, za to, z całego serca i całej duszy.
Dziękuję również za to, jak pięknie to wszystko prowadzisz, jesteś tak bardzo nastawiona na drugiego człowieka, masz cudowne wyczucie oraz empatie.
Czas na regres jest tylko czasem dla tej osoby, która potrzebuje uzdrowienia.
Pierwszy raz spotkałam się z takim pięknym podejście do drugiego człowieka, z taka miłością oraz empatią .Pozdrawiam z całego serca.

 

 

 


1381364 10200873693747932 1274052794 n

 

PROCES OCZYSZCZENIA SERCA - KRYSI

Krysia korzystała już kiedyś z regresu, podczas którego zobaczyła kilka najważniejszych na tamten czas wcieleń  oraz swoją bardzo daleką przeszłość, poznała karmiczną historię z mężczyzną, którego w tym wcieleniu obdarzyła uczuciem, ale też otrzymała piękne przesłania.  Jeden proces to jednak za mało, aby posprzątać tysiące lat  i dziesiątki programów. Po jakiś czasie zgłosiła się ponownie, czuła, że jest jeszcze coś ważnego, co nie pozwala jej w pełni rozwinąć skrzydeł. Zrobiłyśmy proces  oczyszczenia serca.

Polega on na spotkaniu w umówionym miejscu z Jezusem, który nie tylko prowadzi proces, pomaga oczyścić serce, ale i jest gwarantem rzetelności, że wszystko odbywa się w najwyższej wibracji miłości, i to  czują klienci.

Cóż zobaczyłyśmy.

1.Wycofanie -  siedziało sobie głęboko, wpływając na obecne życie Krysi. Tak jakby bała się iść do przodu i wolała zachować dystans do życia, ludzi.

2.Ból odrzucenia - bała się życia, wycofywała, gdyż kiedyś została porzucona.

3.Lęk przed ponownym odczuciem emocji odrzucenia. Dano nam informację, że została porzucona, a następnie pełna żalu, bólu, ale przede wszystkim lęku przed ponownym tego typu doświadczeniem, którego nie byłaby w stanie udźwignąć, uciekła do klasztoru.

Każdy wzorzec od razu transformujemy poprzez podniesienie świadomości w danej kwestii, a ukazaną energię usuwamy z serca i uzdrawiamy.

4.Wycofanie, ból i lęk? Można by powiedzieć, biedna kobieta, ale nie taka jest prawda życia. Pokazano nam przyczynę tych bolesnych doświadczeń. Była mężczyzną, bardzo przystojnym, adorującym kobiety, miała  w życiu wiele romansów, przygód, flirtów. Właściwie nie chodziło o seks, lecz potrzebę bycia adorowanym. Nauczyła się sztuki adoracji, patrzyła na kobiety z uwielbieniem, a one biorąc to za dobrą monetę oddawały z nawiązką.  Nie wchodziła w związki, wszystko było chwilowe, ulotne, nie miała zrozumienia kobiet, nie zastanawiała się, że wiele z nich krzywdziła, gdyż brały jej słowa za prawdę i pokładały nadzieję. Niewiele ją  obchodził - ich płacz, ból, cierpienie.  Była tylko ona i jej potrzeba bycia adorowanym. Miała przyjaciela, który często powtarzał słowa - uważaj, wszystko się kiedyś odwróci. Nie brała tego do siebie, ale lata mijały i kiedy przyszła starość, te słowa grzmiały w jej głowie. Stały się prawdą w następnym wcieleniu, kiedy to ona zostaje porzucona. Poprzez to doświadczenie budzi się empatia. Emocja porzucenia jest tak silna, że zamyka się w klasztorze, aby nigdy więcej jej nie doświadczyć.

5. Dwa wcielenia kobiet, które tracą dzieci.

Jedna biedna, mała chałupka, dzieci rodzą się jedno po drugim, trudno je wykarmić. Kiedy przychodzi zaraza wszystkie dzieci odchodzą, kobieta czuje ból straty, ale i ulgę, gdyż trud życia, opieki i wykarmienia był duży.

Druga kobieta, miasto, bogate małżeństwo,  starszy mąż. Jedno dziecko, które staje się  sensem życia kobiety. Gdy dziecko umiera kobieta wpada w ogromną rozpacz, zamyka się, traci sens, istnienia.

Dwa wcielenia i dwie skrajne postawy, ale jeden wzorzec - prawo własności.

Zostaje nam przekazane jak rozwiązać wzorzec, tak się dzieje. Dzieci nie są nasze, służmy naszym ciałem i czasem, dajemy opiekę i doświadczenie lub miłość, według zapotrzebowania danej duszy. Kiedy odchodzą, powinniśmy być wdzięczni za wspólny czas i nauki i pozwolić duszom na wolność od nas i następne wcielenie. Wszystko z głęboką wdzięcznością i miłością, gdyż nic nie jest nasze, a jesteśmy JEDNYM ciałem Ducha, jedną ISTOTĄ.

Poziom zrozumienia zależy od „wysokości” z jakiej patrzymy na daną sprawę.

6. Wiele wcieleń kobiet i wzorzec -lęk przed mężczyznami, gwałcone, krzywdzone. Oczyściłyśmy serce.

7.Dostajemy informację jak powstał wzorzec lęku przed męską energią.

Widzimy wcielenie, gdzie jest mężczyzną, dowódcą wojsk. Z jakiejś wyprawy przywozi piękną kobietę, ciemna cera, długie ciemne włosy, szlachetna postać. Mężczyzna zakochuje się, czuje niezwykłą więź, zamieszkuje z  nią, obsypuje prezentami, adoruje, ale kobieta nie odwzajemnia uczucia. Owszem, mieszka z nim, nie może uciec, ale czy mogłaby pokochać ciemiężcę jej narodu, wroga? W sercu też czuje dziwną więź, ale nie pozwala sobie na otwarcie. Mieli wcześniej wspólne wcielenia pełne miłości, dlatego „coś ciągnie” ich ku sobie. Z czasem mężczyzna rezygnuje, ale nie pozbywa się kobiety, nie może, uczucie jest zbyt wielkie, chce ją chociaż widzieć. Tak żyją. Mężczyzna nie potrafi poradzić sobie z energią seksualną, ale i z potrzebą miłości, narasta w nim złość, wściekłość, nienawiść, które wyładowuje na inne branki, zaczynają się gwałty, przemoc, poniżenie.

Zrobił to wielu kobietom, w następstwie doświadcza podobnego zachowania mężczyzn jako kobiety pkt.6. Nie chodzi o karę, lecz tylko zrozumienie, co czynił, odczucie z drugiej strony.

Są jeszcze dużo wyższe pokłady zrozumienia dlaczego to się wydarza i zostaje nam to wyjaśnione. Zawsze służymy innym, niestety również w negatywnych doświadczeniach, jedni dla drugich tworzymy tzw. zło, gdyż dzięki tym doświadczeniom wzrastamy, uczymy empatii. Kiedy był mężczyzną i krzywdził kobiety, one z pewnością były kiedyś podobnymi mężczyznami, czyli on dawał im lekcję zrozumienia i empatii. Oczywiście gdyby sam był już w dużo wyższym zrozumieniu, w danym wcieleniu nie odgrywałby roli ciemiężcy. I dalej, nie byłby później kobietami, które musiały poznawać ból i przemoc. Problemem nie jest więc świat zewnętrzny, ale zawsze nasze wnętrze, które produkuje doświadczenia.

8.Wzorzec zmagania się ze światem zewnętrznym. Pokazano nam wcielenie, ostatnie chwile przed śmiercią w wyniku ataku niedźwiedzia. Słabość, nieumiejętność wyjścia z danej sytuacji, upadek pod przeważającą siłą zewnętrzną. To skutkuje w wielu wcieleniach i nie chodzi o zwierzęta, lecz różne aspekty życia. Pojawia się sytuacja, choćby porzucenie, odrzucenie, śmierć dziecka, itd.. zamiast szukać rozwiązania upadała jak pod niedźwiedziem.

9.Wzorzec samotności. Powstaje kiedy zeszła jako mężczyzna. Czuł  w sobie jeszcze pamięć ducha, ale nie umiał tego dotknąć, ogromna samotność, poczucie izolacji od innych. Tak było do dziś i zostało uzdrowione w przepiękny sposób na koniec procesu.

10. Mężczyzna z totalnym chaosem w głowie. Jego umysł to kłębowisko sprzeczności. Jakby zszedł na Ziemię i zupełnie nie wiedział od czego i jak zacząć. Jest to jedno wcielenie z pkt.9, choć dwa różne wzorce. Tutaj chaos i nieumiejętność działania, uzyskania spokoju, jasności drogi, która ma iść. Zostaje pokazane Krysi jak rozwiązać wzorzec.

11.Lęk przed życiem, przed wyjściem do świata. Była kiedyś piękną, mądrą kobietą, chciała dzielić się wiedzą, ale ludzie nie rozumieli jej, poczuła się odrzucona, jak w wielu wcieleniach. Uzdrowiono ten wzorzec poprzez pokazanie przykładu. Gdybyś dzieciom w przedszkolu chciała dać wykład z wyższej matematyki, zaczynasz mówić, a one odwracają się i układają domki z klocków, czy poczujesz odrzucenie? One zwyczajnie nie są w stanie zrozumieć co mówisz.

Po tym życiu  wiele wcieleń samotnych, z dala od ludzi, w lasach, była też zielarką.

Na koniec procesu, gdy już nie widzimy w sercu żadnej energii niższej niż miłość, następuje napełnienie serca wyższą wibracją miłości i jego rozszerzenie. Serce staje się sercem wszechświata, a całość istnienia jest wewnątrz. Krysia zaczyna odczuwać zjednoczenie z ludźmi, którego nie czuła nigdy, nie tylko w tym wcieleniu. Pojawiają się mężczyźni i kobiety -ona widziała ich od samego początku procesu/. Do tej pory samotna i oddzielona jakimś kokonem od innych czuje się całkowicie miłością, jest jak ich matka, nie ta od wycierania noska, ale wszechprzenikająca miłość wszechświata, potężna energia, pełnia miłości i mądrości. Bez więzi zniewalającej, lecz i bez obcości, zrozumiała miłość, poczuła, doświadczyła, stała się nią.

Jezus przekazał na koniec, aby Krysia kładła często  skrzyżowane dłonie na sercu i mówiła – KOCHAM CIĘ MOJA MIŁOŚCI.

Po procesie Krysia czuła lekkość, rozszerzenie, radość, powiedziała, że chce już pozostać w tej energii, cieszyć się nią.

Przed nią nowy związek, aby mogła stworzyć szczęśliwą relację, przyjąć mężczyznę, miłość, musiała oczyścić serce. Samotność, obcość, izolacja od innych, poczucie odrzucenia przez ludzi, partnerów, lęk przez mężczyznami, lęk przed utratą / dzieci/, lęk przed ponownym odczuciem odrzucenia, każdy z  tych wzorców nie pozwoliłby na szczęście. Teraz będzie inaczej, zrozumiała miłość, jedność. Nasza wcześniejsza rozmowa pozwoliła zrozumieć, czym jest związek nowego czasu i jak tworzyć życie.

No cóż – dla Krysi to czas na MIŁOŚĆ najpierw na utrwalenie miłości do Oblubieńca – Boga w sobie, a później obdarowywanie i służba, która rozumiana z najwyższej duchowej płaszczyzny jest SŁODYCZĄ ŻYCIA.

 


 

PROCES OCZYSZCZANIA CIAŁA  ENERGETYCZNEGO

 

Zgłosiła się do mnie kobieta, z prośbą, abyśmy posprzątały/ oczyściły, jej energię.
Uważała, że ma jakieś podłączenia, które osłabiają ją.
Zrobiłyśmy proces.
Bardzo szybko pojawiły się przed nami dwie postacie, które energetycznie wyglądały jak aniołowie. Nie byli nimi, ale to miało wyjaśnić się później.

Jedna z nich ze śmiechem pokazała nam, na co mamy zwrócić najpierw uwagę,w energetycznych oczyszczaniu.

Poniżej brzucha, pokazały się nam męskie genitalia. Usłyszałyśmy wyjaśnienie. Choć Ewa była kobietą, w jej pamięci energetycznej zapisały się wcielenia męskie jako dominujące. To zakłócało i tłumiło jej energię kobiecą na niższych czakrach.
Po oczyszczeniu, Ewa powiedziała, że od dawna ma różne problemy z tą okolicą, choć lekarze nic nie stwierdzają. Dzieci nie ma.

Naszą uwagę przekierowano na pośladki. Była tu informacja o przemocy seksualnej. Ewa była wówczas młodym mężczyzną, niewolnikiem na dworze pana homoseksualisty. Oczyszczenie tej części ciała jak i przedniej przyniosło sporą ulgę w energetycznym odczuwaniu ciała.

Następnie zwrócono nam uwagę na głowę. Na jej szczycie stała korona, Zdjęłyśmy ją, a za chwilę usłyszałyśmy wyjaśnienie. Sprawowała kiedyś funkcję królowej, była osobą odpowiedzialną, zasadniczą, autorytatwną. Nie była szczęśliwa. Wydano ją za mąż dla interesu politycznego. Zdjęcie korony spowodowało "uwolnienie" programu odpowiedzialności za innych oraz poświęcenia swoje szczęścia osobistego. Serce otworzyło się, rozszerzyło, Ewa poczuła wzruszenie. Wiele wieków zapisane było zamknięcie serca. 
Wcielenia z koroną były dwa, męskie i żeńskie.
Przyszły dalsze wyjaśnienia.

Jeszcze wygładzanie kręgosłupa oraz zdejmowanie z ramion obciążeń, które były wynikiem "dzwigania" trudów życia i odpowiedzialności i poszłyśmy dalej.
W klatce piersiowej tkwiła drewniana pika. Ewa była wówczas młodym człowiekiem, który zginął w walce. Zaburzenie energii dotyczyło serca oraz lewej strony klatki piersiowej. W chwili śmierci mężczyzna widzi przed oczyma swoją młodą żonę i dziecko, czuje tęsknotę, cierpienie, ból utraty miłości.

Jest i druga rana tym razem po prawej stronie klatki piersiowej. Wygląda jak dziura wielkości piłki tenisowej. Też była mężczyzną, lecz starszym, w chwili śmierci widzi - żonę, i kilkoro dzieci, odczuwa lęk i ztroskanie, czy kobieta poradzi sobie bez niego z wychowaniem i wyżywieniem dzieci.

Po każdorazowym sprzątaniu i wygładzaniu energii Ewa odczuwa rozszerzenie, lekkość, radość. 
Na stopach założone są ciężkie buty, wyglądają jak walonki, ale moze to być tylko symbolika odcięcięcia się od energii Ziemii. Są jeszcze drugie buciki. Oczyszczamy te energię i Ewa zaczyna odczuwać płynącą energię Ziemi. Powiedziała wówczas, że zawsze czuła się odcięta od tej energii.
Przepływ obejmuje całe ciało, robi się ciepło.

Jeszcze jakieś bransolety na rękach, które były symbolem przynależności do właściciela - zdjęte i oczyszczone.
Podczas całego procesu przyglądają się nam dwie białe, wysokie postacie, które na początku procesu wzięłyśmy za aniołów.

Uśmiechają się i przekazują nam informację, troszkę śmieją się z nas, gdyż jak twierdzą Ewa ma sporo wiedzę i mogłaby zwyczajnie uznać swoją wolność i czystość a jeszcze bawi się w sprzątanie. Troszkę się temu dziwią, ale radośnie.
Dalej następuje ciekawa chwila. Dwie postacie podchodzą bliżej. Ewa od początku czuła, że są jej jakieś bliskie. Zanim zapytałyśmy -oni opowiedzieli nam historię.
Pochodzą z jednej planety, są jakby towarzyszami podróży, kolegami. Płeć raczej męska, bylo badaczami, podóżnikami, zawsze razem, nierozłączni.
Postanowili wspólnie zejść na Ziemię - i Ewa.....postanowiła poznać kobiecość.
Oni się odsunęli dając jej czas na poznanie i rozwinięcie świadomości w tym temacie. 
Ewa jest młodą kobietą, ale ma spore poznanie poza sobą. Oni czekali i widać uznali, że jest gotowa, gdyż ukazali się w procesie i przynieśli Ewie przypomnienie tego, kim jest.
Gdy znaleźli sie blisko, jeden z nich podszedł z tyłu i ściagnął z pleców pelerynę. Ewa zobaczyła to i doczuła dużą wolność, zanim powiedziałam co widzę. 
Drugi podszedł z przodu i stał się małym chłopcem, który nagle pojawił się w ramionach Ewy.
I wówczas przyszła informacja.
Ewa musiała dorosnąć w swej kobiecości, zrozumieć energię kobiety i oczyścić , aby była gotowa na przyjęcie - partnera i urodzenie syna.
To oni, jej dwaj towarzysze pojawią się niebawem w roli męża i syna i będzie to wspaniały, dobry, ciepły układ rodzinny.
Kobieta otrzymała również wskazówki dot, pracy, zamieszkania.

Nigdy nie wiem co pojawi się w procesie, często jest to zaskakujące.

Dwie świetliste postacie, choć kończyłyśmy proces, nie chciały się pożegnać, było im razem dobrze, dawna, piękna energia pozostała z nimi, tworząc nowe....

Ewa była szczęśliwa, odczuwała dużą radość, wolność, rozszerzenie, zupełnie inaczej oddychała.
To co odczuwała jako podłączenie - to nic innego jak przymus duszy, aby zrobić porządek, zobaczyć wzorce, które siedziały ukryte i poznać swoich towarzyszy.
To, co wydawało się złe, okazało się darem.
I tak to często bywa w tym starym świecie.

 

 

 


 

 

306554_318495544928053_1575548849_n

 

 Wspaniale jest połączyć te dwie metody, jedna pomaga wydobyć ukryte wzorce poprzez obraz wcieleń, druga transformuje to co się ujawniło.

 

Regres Halinki

 

Pracowałyśmy już wcześniej nad rozwiązaniem bieżących problemów, omawiałyśmy plan duszy, karmę rodową, „sprzątałyśmy” obecne życie, przyszedł więc czas na zajrzenie w przeszłość i uzdrowienie tego co niewidzialne, a jednak wpływa na obecne życie.

 

Praca trwała długo – ukazano nam 12 obrazów.

 

1.Najpierw pojawiła się informacja o lęku przed spuścizną, tak zostało to nazwane. Był to dominujący wzorzec – Halinka bała się, że nie zdoła oczyścić wszystkiego co zostało jej „nadane” przez przodków. Od jakiegoś czasu pracowała już nad oczyszczeniem, również z innymi osobami i w tym lub wcześniejszych wcieleniach zasiała sobie „prawdę” o karmie rodowej. Źli przodkowie narobili głupot, a ona teraz ma się tego pozbyć. Było wiele wcieleń, wielu przodków i według wzorca miała się z tym wszystkim zmierzyć. Jak? Było tego przecież naprawdę wiele, czy zdąży?

 

Moje zrozumienie w tym temacie jest inne. Uważam, że człowiek rodzi się w danej rodzinie, gdyż chce poznać i przetransformować pewne tematy, które połowicznie poznał już w przeszłości, doświadczył, ale ich nie uzdrowił. Teraz wchodząc w rodzinę z tymi samymi problemami- tematami, może się im przyjrzeć, zrozumieć i zniwelować. Poprzez takie działanie każdy temat zostaje uzdrowiony i niski wzorzec zostaje zastąpiony miłością. To ogromna szansa, dzięki rodzinie, rodowi, zrozumieć siebie i obdarować miłością w tematach, które  ciągnęliśmy przez wcielenia. Są one w nas  ukryte, wpływają na nasze życie, a my nie mamy pojęcia, że  w nas są i tylko poprzez rodzinę możemy je poznać. Chodzi o zrozumienie ich i uzdrowienie, a nie odrzucenie, gdyż samo pozbycie - nie da mądrości, ewentualnie pozorną wolność.

 

Uzdrowiłyśmy ten lęk na poziomie serca i świadomości.

 

2.Następnie zobaczyłyśmy wiele koszyczków z zawartością. Były poukładane, każdy zajmował swoje miejsce. To symbolika – wielu wzorców i prawd, według których żyła Halinka. Trzymała je blisko, choć były nieuświadomione tworzyło się według nich życie.

 

Dziś opiszę wcielenia od ostatniego ukazanego nam, aby przedstawić logikę wydarzeń.

 

3. Kobieta, władczyni, zimna, okrutna, nieczuła. Wydana za mąż w imię wyższego interesu za kogoś kogo nie kochała. Mężczyzna niezbyt inteligentny, niezbyt urodziwy, zupełnie obcy, nie znosiła go, w jej sercu było głębokie lekceważenie tego człowieka, miał on też inne preferencje seksualne. Kobieta była ogromnie samotna, z czasem stała się okrutna dla poddanych, zamknęła całkowicie serce, całe jej życie to samotność, która postrzegana była przez innym jako nieludzka obojętność i okrucieństwo.

 

4. Zamknięte serce skutkuje następnym wcieleniem w którym jest niewolnicą. Została wzięta do domu swego pana i tam pełni rolę, pani domu, gospodyni, służącej. Jest traktowana bardzo źle, poniżana, zniewalana, bita. To co robiła kiedyś innym dziś doświadcza na własnej skórze. Jej pan, jak ona kiedyś nie ma empatii, nie zastanawia się nad nią, maksymalnie niszy jej godność.

 

Jako królowa, choć miała bogactwo zewnętrzne, jej wnętrze było „jak bieda w łachmanach” , skrywane cierpienie, zamknięte serce, ból życia. Te same „dary” ujawniają się i w tym wcieleniu.

 

5. Teraz rodzi się mężczyzną, który żyje w ogromnej biedzie. Wzorzec – lęk przed biedą przyniosła z wcześniejszego wcielenia, gdzie była całkowicie zależna od swego pana, nie miała nic. Gdy była królową - bogactwo nie przyniosło jej  nic dobrego, więc teraz – bieda, cierpienie, upodlenie - prawdy te  zaskutkowały życiem pełnym bólu. Jest jakaś rodzina, choroby i śmierć bliskich, najpierw matka, następnie dzieci. Głównym „winowajcą” jest brak pieniędzy, gdyż nie można pozwolić sobie na kupienie lekarstw, które mogłyby uratować życie bliskich.

 

Ani życie w bogactwie, ani w biedzie nie przynoszą szczęścia i radości.

 

6.Bieda była bardzo uciążliwa, uznana za przyczynę zła, więc znów jest wcielenie bogatego człowieka. Urodził się w rodzinie kupców, rozszerzył swój interes na handel niewolników. W jego nieświadomości istnieją wcześniejsze, nie rozwiązane wzorce – lęk przez biedą, który tutaj będzie się manifestował zimnym dążeniem, za wszelką cenę do osiągnięcia majątku, zamknięte serce, brak empatii, znieczulenie / po co interesować się innymi – oni mają służyć tylko osiągnięciu celu/. W 3 i 4 wcieleniu inni też służą realizacji, choć jest to nieuświadomione pozwalają realizować się wzorcom ofiary – najpierw okrucieństwa, despotyzmu, zamknięcia serca / to też ofiara/, a później cierpiętnictwa i wzorca podległości, zależności, zniewolenia. Tutaj mężczyzna wysyła statki, aby przywoziły niewolników, kupuje ich z czasem również od wojska, zabawia się z kobietami – niewolnicami, bawi życiem, jest mu dobrze, rozdziela rodziny, zabiera dzieci od matek, ale nic nie czuje, przecież jego serce jest zamknięte i ważne są tylko pieniądze, aby nie było biedy, bo kto ma pieniądze ma i zdrowie. To wzorce.

 

7.Wcielenie niewolnika, kajdany na nogach, nie może się przemieszczać, jest źle traktowany. Jest to druga strona poprzedniego wcielenia, aby zrozumieć życie tych, którymi zarządzał. Nadal funkcjonuje wzorzec ofiary, zależności, podległości, cierpienia połączone z koniecznością poznania innego oblicza -handlu niewolnikami.

 

8. Kobieta, nienawidzi swej pochwy, seksu, nie chce dzieci. Seks kojarzy się jej w narodzinami dzieci a tych nie chce. W jej pochwie energetyczny kołek. Była piękną, młodą kobietą, porwaną wraz  z innymi w niewolę. Nie została sprzedana dalej, jej uroda sprawiła, że zostawiono ją w obozie gdzie musiała usługiwać swoim ciałem wyższym rangą żołnierzom. Kiedyś zaszła w ciążę, była słaba, dziecko również. Odebrano jej dziecko, nie były one potrzebne w obozie. „Przypadkowe wyniki” seksu z żołnierzami przeznaczano na śmierć, być może wyrzucano na śmietnik, lub dzikim zwierzętom. Jej dziecko zmarło szybko, gdyż było zbyt słabe. Z czasem druga ciąża – z niej zdrowy chłopczyk, też zabrany. Przy pierwszym dziecko nie poczuła więzi, przy drugim tak, zrodziło się uczucie. Gdy je zabrano kobieta całkowicie zamknęła się na uczucia, stała całkowicie zimna, jakby martwa, znieczulona. Jakiś czas „pracowała” jeszcze w obozie, z czasem jeden z żołnierzy wziął ją do swego domu.

 

Wzorce jak poprzednio, dochodzi poznanie doświadczenia utraty dzieci. Kiedyś, jako właściciel niewolników robił to innym, tu zrobiono to jemu.

 

9. Drabina, młody chłopiec, który z niej spada, łamie kość biodrową. Jest to duża farma, chłopiec miał marzenia, aby ją powiększyć, rozbudować gospodarstwo, nie udaje mu się tego osiągnąć, winą obarcza swoje kalectwo, utyka na nogę po wypadku. Nie ożenił się, żyje w poczuciu, zmarnowanej szansy, przegranej, porażki.

 

Wzorzec ofiary, lęk przed biedą, zamknięte serce, samotność, skazanie na porażkę ujawniają się i tutaj.

 

10. Baletnica, piękna młoda kobieta, tańczy na scenie, na widowni siedzi jej ukochany. Jest bardzo szczęśliwa, kariera, cały świat przed nią, jest delikatna, zapatrzona w siebie, w taniec, ukierunkowana na osiągnięcie sukcesu, ludzie „służą” jej celowi. I nagle, w jednej chwili zawalił się cały świat. Upada i łamie kości stopy, nigdy już nie stanie na scenie. Wychodzi za mąż, mąż bardzo ja kocha, opiekuje się nią, lecz ona jest skupiona tylko na swoim cierpieniu, porażce, zmarnowanych szansach. Nie mają dzieci, jej całe życie to skupienie tylko na swoich emocjach – utraconych możliwościach, niesprawiedliwości świata, ona biedna, reszta świata, mąż – nie istnieją.

 

Wzorce – tak jak poprzednio, dochodzi jeszcze lęk przed nagłym wydarzeniem z wcielenia 9, które rujnuje życie /tutaj też wypadek/.

 

11. Młoda kobieta, poświęcająca swe życie innym. Ma męża, starszego do siebie, wysokiego urzędnika, surowego, zimnego. Choć jest w niej ciepło i miłość, mężowi nie jest to potrzebne, żyją jak obcy sobie ludzie, wypełniając obowiązki. Kobieta wraz z innymi podobnymi sobie organizuje ochronki dla dzieci, prelekcje, chce być dobra, podzielić się sercem z innymi. Mija trochę czasu, innym rodzą się dzieci, wnuczęta, a ona jest samotna, uzmysławia sobie, że choć poświeciła wiele lat innym, jej życie jest puste, samotne, niezrealizowane. Zamyka się w tym przekonaniu.

 

We wcieleniu poprzednim nie okazywała uczucia mężowi, teraz to ona jest w podobnej sytuacji, chce pomagać innym, lecz to działanie  nie wynika ze współczucia a raczej zaspokojenia swojej potrzeby bycia komuś potrzebną, z chęci zaistnienia, gdyż w domu nie jest „widziana” przez męża.

 

I tutaj funkcjonuje samotność, wzorzec ofiary, porażka, Choć wychodzi do ludzi i wydaje się, że zaczyna otwierać serce – robi przecież sporo dobrego, tak nie jest. W każdym z pokazanych wcieleń jest tylko skupienie się na tym co ludzkie, ziemskie, ograniczające, jakby kręciła się tylko w temacie ja - mały, biedny człowiek.

 

12. Wzorzec – nie zdążę i ograniczenia, symbolicznie pokazany poprzez – robienie kroku w przód i dwóch kroków do tyłu. Było też wcielenie w którym zaistniał wzorzec. Jako mała dziewczynka pełna była ciekawości, energia rozpierała ją, chciała poznawać, działać, przeć szybko przed siebie, jednak rodzice skutecznie ją zatrzymywali. Gdy dorosła stała się wycofana, wyhamowana, zachowawcza. W obecnym życiu ten wzorzec nadal działa.

 

Z kobiety wcielenie 11, wyrasta na energiczną dziewczynkę, ma szansę wiele zmienić, lecz zatrzymuje się, ulega wpływom rodziców, nie wydobywa z siebie siły, aby stać się sobą prawdziwą i żyć według swego pragnienia.

 

Pokazano nam na koniec  podsumowujący i podpowiadający rozwiązanie obraz.

 

Schody i ciągłe schodzenie w dół. Emocje towarzyszące temu obrazowi – lęk przed życiem, wycofanie, jakby nieustanne podążanie w dół, gdyż …nie wiadomo jak wybrnąć z tych powtarzających się wzorców. Jakby kobieta chciała powiedzieć – próbowałam już tylu rzeczy i zawsze kończyły się tak samo, nie wiem co dalej, jak rozwiązać ten problem.

 

Oczywiście przyszło też rozwiązanie i podpowiedź – wyjdź poza człowieczeństwo, stań się Duchem w ciele i poprzez swą duchowość zacznij żyć. Człowieka dotyczyć będą stare wzorce, Ducha nie dotyczy nic. Owszem, może zaistnieć jeszcze nauka, po to tutaj jesteśmy, lecz kiedy będziesz obserwatorem, Duchem poznającym temat, nic nie zapisze się w tobie jako obciążenie, a przyjdzie odpowiedź jak przemienić to co się pojawi.

 

Każdy z pokazanych wzorców oczywiście uzdrowiłyśmy poprzez pokazanie go z poziomu wyższego duchowego – doświadczenie, wzorzec i alternatywne, uzdrawiające zachowanie z poziomu miłości.Gdyby w jakimkolwiek wcześniejszym wcieleniu Halinka  w danym doświadczaniu zastosowała te metodę dziś byłaby wolna od całej przeszłości.

 

Jesteśmy jak obrazek zbudowany z puzzli. Dopóki są widzialne stare obrazki, działamy według nich, jeśli choć jeden z puzzelków będzie zawierał poprzedni obrazek nigdy nie zaistnieje nowy obraz.

 

Nie mamy wracać do przeszłości i w niej siedzieć, lecz całkowicie BYĆ  TU i TERAZ, jednak często nie możemy tego uczynić, gdyż stare obrazy z przeszłości , jak jatrząca rana powracają.  Nie zostały uzdrowione /przewrócone na drugą stronę/, dlatego czasami konieczne jest uzdrowienie przeszłości, aby uwolnić ciało mentalne i emocjonalne i zastąpić wzorzec MIŁOŚCIĄ.

 Ten proces trwał wyjątkowo długo , nie miałyśmy już czasu porozmawiać z Halinką, na koniec powiedziała tylko:

 - Nie o wszystkim wiesz, ale te wszystkie wzorce i doświadczenia powielają się w moim obecnym życiu.  

 

 


 

swirl

1.

Weronika miała ukochaną pracę,  w której spędzała wiele czasu, lecz była osobą samotną. Zaczynało jej to doskwierać. Zgłosiła się do mnie, aby rozwiązać problem braku partnerstwa. 
Pokazano nam wcielenie w którym była dowódcą oddziału żołnierzy. Była  mądrym, odpowiedzialnym, lojalnym i  odważnym człowiekiem, kochała swoich podwładnych jakby byli jej dziećmi. Całe dnie spędzała z nimi, dawało jej to szczęście. Troszczyła się i opiekowała nimi. W pewnym momencie pojawia się jednak tęsknota za inna rodziną, kobietą, dziećmi.

 
Gdy przychodzą myśli na ten temat w  głowie mężczyzny toczy się proces myślowy – byłoby to wspaniałe, dzieci, ciepła i dobra kobiet, ale jak to wszystko pogodzić?

Serce dowódcy jest wypełnione szlachetnością i miłością, ale i odpowiedzialnością. Gdyby założył rodzinę – myśli, musiałby zaniedbać żołnierzy, zawiódłby ich, gdyby był z nimi nie dawałby całego siebie rodzinie. Długo rozważał ten dylemat i doszedł do wniosku, że nie może pozwolić sobie na rodzinę, gdyż skrzywdziłby ich. Wiedząc ile czasu potrzeba na zajęcia zawodowe nie byłby w stanie dać swej rodzinie tego co powinien.

Gdybym był w domu z rodziną myślałabym o swoich chłopcach, gdybym był z żoną i dziećmi  moje myśli byłyby z żołnierzami. Nie byłoby to uczciwe dla nikogo – myślał.

 Z bolącym sercem zamknął się na miłość partnerską i ojcostwo.  W swej ogromnej mądrości i odpowiedzialności nie potrafił podjąć właściwszej decyzji. Gdy przyszedł czas odejścia z wojska, z powodu wieku, poczuł jak bardzo jest samotny. Do śmierci rozważał czy mógł podjąć inną decyzję, lecz nie potrafił wyobrazić sobie jak mógłby pogodzić te dwie sprawy – pracę i rodzinę.

Podczas procesu otrzymujemy od Wyższej Mądrości rozwiązanie danego wzorca – który w tym przypadku brzmi -  nieumiejętność pogodzenia spraw zawodowych i rodzinnych w taki sposób, aby być w pełni uczciwym i oddanym.

Rozwiązanie – BĄDŹ ZAWSZE w 100 % tam gdzie jesteś.  Podziel swój czas na różne obowiązki i tam gdzie jesteś bądź całym sobą. Gdy jesteś w pracy niech twoja cała uwaga będzie skupiona tylko na tym co robisz, jeśli jesteś w domu – niech twoje myśli i działania będą tylko tutaj. W ten sposób, gdybyś miał 10 różnych obowiązków zawsze będziesz wobec nich w pełni oddany, odpowiedziany, uczciwy.

Niby wydaje się proste, ale dla Weroniki było to coś nowego, nigdy wcześniej nie rozumiała w ten sposób tego tematu.

2.swirl

Jola przyszła do mnie z bólem i żalem w sercu.

- Już nigdy nikomu nie zaufam, żadnemu mężczyźnie – powiedziała, zawsze w pełni im ufałam, a oni mnie zawsze krzywdzili, zdradzali, odrzucali.

Wzorzec – brak zaufania, lęk przed skrzywdzeniem.

Wiele terminów tego świata podlega dualności – ufam /nie ufam , jeśli będziemy ich używać będziemy wciąż podlegać ich wpływom. Nie możemy jednak ich odrzucać, lecz …….wejść na wyższe zrozumienie tematu -zaufanie.

Przyjrzałyśmy się dokładnie trzem związkom Joli. Każdy z nich był  bardzo trudny i kończył się rozstaniem. To co Jola zapamiętała z nich to  porażka, zaufanie i nadużycie go, zdrada, odrzucenie. To zapisało się w jej „prawdach” i według nich dalej by funkcjonowała tworząc związki i spadając coraz bardziej w bólu i cierpieniu, lub – jak miała zamiar zrobić – zamykając się na partnerstwo.

Podczas pracy pokazałam jej jak niezwykłymi nauczycielami byli jej partnerzy, ile każdy z nich przyniósł jej nauki. Kiedy wychodziła za mąż była słabą, bez własnej wartości kobietą, która nie rozumiała czym jest kobiecość, partnerstwo, siła, mądrość, odwaga, asertywność, wartość, godność. Każdy ze związków przynosił jej kilka lekcji, każdy inne. Energia nie chce być marnowana i jeśli dana lekcja została nauczona nie będzie powtórki. Pokazałam jej jak bardzo jej życie było wartościowe, zwycięskie, jak wiele lekcji wybranych przez duszę przepracowanych, nauczonych. Dziś Jola jest zupełnie inną kobietą niż ta słaba, chwieja dziewczyna, którą była wychodząc za mąż.

Podczas rozmowy Jola zrozumiała, iż powinna być dumna z siebie i że jej życie było pasmem sukcesów, które z poziomu człowieka mogły wydać się trudne lecz z poziomu Ducha, były bezcenne.  Żal  i pretensje do partnerów przemieniła we wdzięczność, gdyż to dzięki nim mogła tak wzrosnąć. Poczuła, że chce żyć, chce kochać, chce tworzyć następny związek. Zrozumiała, że nie chodzi o zaufanie  komuś– że  nas nie skrzywdzi,  lecz mądrość i zrozumienie – czego poprzez te relację, dzięki temu człowiekowi -  mam się nauczyć.

Tak pojmując świat, nie będziemy nigdy mieli żalu, złości, pretensji do nikogo, lecz wdzięczność za możliwość poznania siebie –poprzez nauki niesione przez drugiego człowieka.

Pokazałam Joli również, jakie nauki pobrali jej partnerzy, dzięki decyzjom, które ona podejmowała w swych związkach. Jedno wynika z drugiego, nie ma zła i dobra, lecz ewolucja, którą dajemy sobie wzajemne podczas różnych relacji.

Wzorzec – brak zaufania – zastąpiłyśmy  MĄDROŚCIĄ ŻYCIA.

Oczywiście podczas pracy dokładnie rozważałyśmy każda naukę, poukładałyśmy wiedzę, którą Jola zdobyła, podpowiedziałam jej – na czym polega tworzenie wyższego wibracyjnie związku, jaka jest rola kobiety i mężczyzny, rola seksualności, aby nie traciła już następnych lat na trudne lekcje.

Nasze życie – to poznawanie siebie –poprzez innych, poprzez relacje z nimi. Takie doświadczenia zbieraliśmy już tysiące lat, więc nie musimy ich wciąż powtarzać, teraz wystarczy poukładać tę wiedzę, wyciągnąć wnioski i otrzymać informację o wyższym zrozumieniu danego tematu. To pozwala zamknąć czas trudnych doświadczeń.

Kiedy kończyłyśmy pracę zapytałam – czy zaufasz jeszcze?

- Z łatwością,  odpowiedziała – UFAM w proces życia, w mądrość Ducha i tego co się wydarza, a nawet /przypomniała sobie, że nie potrzeba już używać terminu-  zaufanie/ -  dzięki temu co mi pokazałaś jestem pewna, że MĄDROŚĆ nas prowadzi i że wszystko jest bezcenne, niezwykłe, wypełnione miłością.

Kobieta nigdy więcej nie doświadczy  wzorca z którym przyszła, gdyż nie będzie postrzegała świata w kategoriach ufam-nie ufam, ufam innym a oni mogą mnie zranić.

 

 

3.swirl

Mężczyzna  - trzy związki, dwie relacje we wczesnej młodości. W każdej z nich zostaje porzucony przez kobietę. Przyczyna? Kobiety z dorosłego życia zarzucały  mu zamknięcie serca, brak miłości, oddania, empatii.

To wrażliwy i delikatny mężczyzna, nie okazuje jednak swego wnętrza. Jest odbierany jako cynik, zimny, obojętny, kiedyś dominujący agresor. Po głębszej rozmowie przyznaje się, że ma w sobie poczucie winy za rozpad związków. Nie obwinia kobiet, lecz siebie. Zamknięty, izoluje się od życia poświęcając czas na zarabianie pieniędzy. Głębokie poczucie winy, niezasługiwania trudno jest znieść, więc  umysł stwarza mu pewną „prawdę” która pozwala jakoś funkcjonować bez związku - to jest wygodne, nie wyobrażam sobie być z kimś przez wiele lat, seks mnie nie interesuje, nie muszę nikogo wysłuchiwać, robię co chce, itd. To maski. Poświęcił się zarabianiu pieniędzy, ale i to mu nie wychodzi, gdyż dominujący wzorzec – niezasługiwanie – funkcjonuje.

W procesie – jako pierwsze ukazuje się wcielenie, gdzie zostaje ukamienowany za zakazaną miłość. Był dość zamożny, lecz samotny, zakochuje się z mężatce, nachodzi ją, próbuje zdobyć. Sprawa się ujawnia. Ponieważ jest to wbrew prawu grozi mu kara. Jest bogaty, ma wielu zazdrosnych wrogów, knują intrygę, zostaje skazany na śmierć. W momencie śmierci – powstaje wzorzec – miłość kończy się okrutną śmiercią.

To wiele tłumaczy. Nie mógł w obecnym wcieleniu otworzyć serca na miłość do kobiety, gdyż za tym szło nieuświadomione zagrożenie śmiercią. Nie rozumiał tego ani on, ani jego kobiety. Tłumaczyły, przekonywały, szantażowały, lecz nic nie mogło zadziałać, gdyż wewnętrza prawda, poprzez to, że nieuświadomiona, silnie działa. Mężczyzna cierpiał gdyż był dobrym człowiekiem, chciał dobrze dla wszystkich. Był tak zamknięty na temat uczuć, że zupełnie nie rozumiał czym jest miłość.

Pokazano nam też wcześniejsze wcielenia. W jednym z nich stracił bliskich, odjechali w drogę i nigdy nie powrócili, tutaj też miłość kończy się utratą i śmiercią , już nie jego a tych, których kochał. Inne wcielenie – mężczyzna złodziej. Ma swoją mądrość, analizuje, obserwuje, wie czego chce i realizuje to, gotowy jest zabić, gdy ktoś wejdzie w drogę. Dorabia się sporych pieniędzy, na starość żyje dobrze i wygodnie. Inne wcielenie – bankier, kochający pieniądze lichwiarz, potrafiący przedłożyć zysk ponad dobro innych.

Wnioski – miłość, związki kończą się stratą, śmiercią, bólem, pieniądze są bezpieczniejsze, umie wyznaczyć cel i zrealizować go, nie ogląda się na innych. Tak dzieje się i w tym życiu. We wcieleniu, gdzie zostaje ukamienowany, dorabia się pieniędzy uczciwie, /nie wie, że jego dobrobyt przyczynił się poprzez intrygę do śmierci/, oznacza to, że temat – finanse, umiejętność zarobienia ma przepracowany, w tym wcieleniu zgromadził duże pieniądze poprzez pracę, ale sporą część utracił na giełdzie, gdyż wewnątrz funkcjonował wzorzec – że jest to nieuczciwy sposób zarabiania, kosztem innych/. Kwestię uczciwego zarabiania przepracował z wcielenia lichwiarza, później złodzieja do uczciwie zarabiającego/. Chce je odzyskać na giełdzie, ale nie udaje mu się to.  Jego prawdą wewnętrzną jest praca = pieniądze. W tym temacie teraz jest czas na wyższa formę tworzenia, a nie przywiązywanie się do  metod starego świata. Jego dusza chce ewoluować, dlatego nie uzyskuje wygranej.

Nie możemy uzyskać niczego od nikogo, nawet od wszechświata/ miłości, pochwały, akceptacji, dobrego związku, życia itd./, ponieważ jeśli będziemy poprzez takie oczekiwanie patrzeć na świat zawsze będzie działał wzorzec  ZASŁUGUJĘ – NIE ZASŁUGUJĘ, otrzymam – nie otrzymam, a za tym pojawiają się następne odrzucenie, zdrady, lęk o utratę. Choć to już inne wzorce – wynikają one z oczekiwania, że możemy coś od kogoś uzyskać.

Jesteśmy pełnią, mamy w sobie wszystko, jesteśmy wszystkim i tylko to co mamy w sobie /jako prawdę/ może nam się objawić w świecie zewnętrznym.

Dlaczego mężczyzna nie kochał siebie? To zostało nam pokazane na końcu.

Choć dla niektórych może być to zaskakujące, mężczyzna ten pochodzi z przepięknej krainy z poza naszej rzeczywistości. Pokazano nam skąd zszedł na Ziemię. Jego planeta to piękny świat muzyki, delikatności, przestrzeni, nieograniczoności formą ciała. Niezwykły, cudowny świat. Człowiek ten zszedł, aby przynieść naszemu światu część swoich darów – przepiękną muzykę, delikatność, eteryczność, czystość, brak ograniczeń. Chciał tu zejść, lecz nie wiedział, że będzie tak trudno. Gdy stał się człowiekiem – znalazł w ciele, poczuł się jak w więzieniu, oślizłe, zimne ciało, brzydkie, podlegające rozpadowi, starzeniu. I inni, tacy sami, brzydcy. Tam skąd pochodził miał formę jaką zechciał, mógł być wiatrem i liściem, postacią jaką sobie zapragnął. Teraz jest uwięziony. Pojawił się paniczny lęk, nie wiedział jak z tego wyjść, jak się wycofać, nie było jednak odwrotu. Długo trwała jego walka wewnętrzna zanim poddał się. I wszedł w proces inkarnacji. Z poziomu Ducha, miał przynieść temu światu wiele dobra, i to robił swoją zapomnianą, lecz działającą  bazą świadomości, i będzie robił dalej. Niektóre z tamtych negatywnych odczuć dają echo i dziś. Potrafił być cyniczny, krytykancki,  przecież ludzie to brzydkie istoty, wyczulony słuch /ma wykształcenie muzyczne/ na każdy zafałszowany dźwięk. Z czasem pamięć jego Domu wytraciła się, lecz pozostało poczucie bycia złym, brzydkim, niezasługującym, bo kim jestem w tym świecie brzydoty? Jeśli nie mogę być piękną , wolna istotą, kim jestem? Stworzyło się wyparcie siebie, swej wartości, pozostała potrzeba przetrwania. Ponieważ nie potrafił wyzwolić się z ciała, aby wrócić do domu,  a za czasem zapomniał kim jest, pozostało mu tylko to ciało o które w lęku przed śmiercią bardzo dba. Ponieważ nie pamiętał wyższych wartości, nie potrafił  kochać, zagubił się w fizyczności – a musiał znaleźć jakiś erzac, aby żyć – zaczął objadać się, później posypało się zdrowie i najważniejszym celem życia stało się ratowanie  zdrowia.

Nasza praca wiele dała, lecz to jeszcze nie koniec. Mężczyzna otwiera serce, uczy się powoli miłości do siebie.

Wzorzec niezasługiwanie – przestaje istnieć poprzez poznanie siebie, swojej misji /o której tutaj nie napisałam/, pokochanie siebie jako duchowej istoty, wypełniającej wyższy plan Ducha.

Procesy są wielopłaszczyznowe i wielotematyczne i nie da się ich tutaj przedstawić w całości.

 


 fotolia 38254756 subscription xxl  kopia


"W uzdrawianiu translacyjnym – pracujemy poprzez rozmowę, regres, proces oczyszczenia serca, umysłu i oraz ciała fizycznego i eterycznego. Każda z tych metod zajmuje się innym aspektem naszej istoty.
Zgłosiła się do mnie kobieta z którą wcześniej trochę pracowałyśmy poprzez rozmowę i regres, teraz przyszedł czas na energetyczne oczyszczenie ciała fizycznego i eterycznego.
Jako pierwsze pokazało się nam 
- energetyczne nakrycie głowy, zachodziło głęboko na czoło, mocno przywierało do czaszki, po usunięciu żywo popłynęła energia, nie tylko przez czakram korony,
-na oczach - miała coś co przypominało monety nakładane w przeszłości zmarłym na powieki,
- w uszach - energetyczne blokady,
- na szyi - obrożę,
- na plecach, od głowy aż po koniec kręgosłupa powiewała ciemna energia, jak peleryna,
- wdłuż kręgosłupa – pręt, który usztywniał go,
- naramienniki,
- w środkowej części klatki piersiowej wbity topór, który kiedyś rozciął kościec uszkadzając płuca, serce.
- po lewej i prawej stronie widoczne łańcuchy uniemożliwiające pełen oddech,

 

Za każdym razem po oczyszczeniu płynęła nowa „struga” energii, a Joanna dziwiła się, że można tak silnie ją odczuwać, Jej ciało ożywało.

 

- splot słoneczny naładowany energetycznymi „kamieniami”,
- na tylnej stronie ciała rozpłatanie miednicy, czymś na kształt topora, który uszkodził narządy wewnętrzne, szczególnie macicę,
- na biodrach łańcuchy, ale również jakieś inne energetyczne blokady,

 

W miarę oczyszczania coraz wyraźniej płynęła energia i zasilała „pełna parą” ciało kobiety.

 

- pochwie, kroczu i w odbycie znajdowała się energetyczna blokada, kiedyś, w dalekiej przeszłości Joanna była torturowana i teraz wyraźnie były widoczne - tamte działania,

 

Po zdjęciu blokad i wygładzeniu energii narządy rodne „otworzyły się”, ciepłe i miękkie, „radosne” jakby zapraszały, aby obdarować całym swym kosmicznym darem miłości.
Joasia była bardzo zaskoczona tym co się działo. Nigdy, nie odczuwała w ten sposób swej kobiecości.
Coś się zmieniało, otwierało, ożywało, robiło się coraz jaśniej i cieplej. 

 

Nasza uwaga przeszła na stopy
- były one kiedyś również torturowane, przypalane jakimiś ostrymi narzędziami, widać było również jakby ciężkie, żelazne buty. 
Po uzdrowieniu poprzez czakramy stóp pięknie popłynęła energia Ziemi. 
Było jeszcze trochę innych „drobiazgów” z którymi poradziłyśmy sobie raz - dwa.
Po sesji, Joasia czuła się niezwykle lekka, szczęśliwa, wolna, a wszystko wokół widziała jaśniej.

 

Kilka dni później napisała do mnie e-maila.
„Kochana Elen, czuje się wspaniale.
Wczoraj wstałam z ogromnym uśmiechem na twarzy oraz z radością powitałam ranek, czułam tez przez cały dzień jak płynie do mnie energia, to jest niesamowite, momentami aż kręciło mi się w głowie, mam wrażenie ze moje ciało musuje jakby było zanurzone w szampanie, uczucie boskie.
/……../ a do tego sny, dwie noce przepięknych snów.
Po naszej sesji, z piątku na sobotę, śniłam ze piszę przekaz o Duchu Świętym, słowa które zapisywałam były bardzo wzruszające, czułam jak płyną z mojego serca, z mojej duszy szkoda ze nie umiem ich teraz odtworzyć.
Tej nocy śniłam Anioły, mówiły do mnie żebym pomagała innym ludziom, że mam to w sobie i mogę innym pomagać.:-)Jeszcze raz dziękuję za naszą sesję,
ściskam z miłością "

Zawsze zadziwia mnie jak wiele zapisuje się w naszej nieświadomej pamięci i ciałach energetycznych. Nie widzimy tego, nie pamiętamy, lecz wciąż wedug tego żyjemy. Posprzątanie wszelkich zakamarków naszej Jaźni przypomina troszkę przedświąteczne porządki, wymaga trochę wysiłku, lecz później pozostaje już tylko świętowanie.

 


 

UZDRAWIANIE TRANSLACYJNE - proces energetyczny.

Ewa zgłosiła się do mnie, aby posprzątać swoją energetykę.
Pracowała już ze sobą, pomagała też innym, ale było jeszcze coś, co powodowało brak zjednoczenia wewnętrznego.

Zrobiłyśmy proces energetyczny.
Pierwsze co się nam pokazano to - odcięta głowa, wisiała sobie bezwładnie na klatce piersiowej.

W dalekiej przeszłości była mężczyzną. Przebywał on na dworze, blisko władcy. W jego naturze była sprawiedliwość, prawość, współczucie. Żył w czasie, gdy niewielu posługiwało się podobnymi wartościami, jego król z pewnością taki nie był. Mężczyzna wraz z innymi próbowali obalić rządy władcy, spisek wykryto, wyrok mógł być jeden - kara śmierci. 
Ukazał się nam obraz, gdy mężczyzna klęczy ze schyloną głową, czeka na topór kata. Jest mu żal, że nie dokonał przewrotu, że nadal w kraju będzie bieda, chaos, niesprawiedliwość. Śmierć go nie przerażała, jednak zapisała się z pamięci energetycznej. 
Wraz z śmiercią zapisał się wzorzec - działanie, nawet w szczytnym celu przynosi niezasłużoną śmierć, nagłe przerwanie życia.

Dziś, Ewa powiedziała to podczas procesu - ma wiele planów, marzeń, jednak niewiele z nich realizuje. Jej głowa jest jakby „oddzielona” od reszty ciała. Nie ma połączenia, też tak to odczuwała. Głowa i plany „sobie”, a ciało i realizacja „sobie”.
Uzdrowiłyśmy ciało energetyczne, głowa wróciła na swoje miejsce, a Ewa poczuła się silniejsza. Zdała sobie sprawę, jak działa mechanizm tamtego doświadczenia na jej obecne życie. Prawo przyczyny i skutku mówiło, będziesz działać dla dobra innych, poniesiesz klęskę, nie uda się, odniesiesz porażkę. Jej marzeniem była praca z innymi, gdzieś głęboko czuła, że jest to cel jej duszy na Ziemi w obecnym wcieleniu. To co nieuświadomione jednak działało, przeszkadzając w pełnej realizacji.

Męskie wcielenie, energia męska, działanie, lęk przed porażką, zapis - to co dobre przynosi klęskę.
Dość długo ukazywano nam wiele aspektów tamtego wydarzenia i dzisiejszych konsekwencji. Wyjaśnienie całego zagadnienia spowodowało rozjaśnienie i zrozumienie sytuacji zawodowej i finansowej.

Połączenie głowy z ciałem dało wyraźne odczucie siły wewnętrznej, przepływ energii, świadomość ciała energetycznego rozszerzyła się, Ewa odczuła, że odzyskała pewność i celowość, wzorzec przestał działać.
To jednak nie koniec.

Ukazano nam wcześniejsze wcielenie kobiece.
Ewa była kapłanką w świątyni, której patronką była bogini kobiecości. Niezwykle piękna, gibka, świetlista, miała wiedzę, mądrość, znała tajemnice życia i uzdrawiania. W świątyni odbywały się rytuały, które były odpowiednikiem mszy w kościele katolickim, jednak w zupełnie innej formie.

Kapłanka była traktowana prawie jak bogini, uznawano ją za świętą. Jej przewodnictwo podczas „mszy” polegało na tym, że wchodziła w trans, tańczyła, jej ciało było całkowicie zjednoczone z Duchem, miało w sobie coś niezwykłego, pełne magnetyzmu, wibrowało, wówczas z jej ust wychodził dźwięk. Obie wibracje łączyły się ze sobą i wypełniały potężną, choć delikatną falą całą świątynię, przenikały tłum ludzi, którzy również pod wpływem tej wibracji, wchodzili w transowy taniec i śpiew. Następowało harmonizowanie ciał, uwalnianie blokad, uzdrawianie.

Było to niezwykle piękne. Sprawcą uzdrowienia nie był trans, lecz czystość i harmonia ciał kapłanki.
Później wyjaśniono nam więcej. Dawno temu Ewa zeszła z pewnej przestrzeni, w której znano dobrze świętość żeńskiej energii. Był to świat, w którym czczono i celebrowano tę świętość. Ewolucja przebiegał tam trochę inaczej niż u nas i doszła do momentu głębokiego zrozumienia energii żeńskiej, jej roli, znaczenia, wartości.

Ewa zeszła na Ziemię, aby tutaj „zaszczepić” tamtą wiedzę. Była całkowicie świętością energii żeńskiej. Nie tylko miała to w umysłowym zrozumieniu, lecz była „przesiąknięta” zrozumieniem całości tego tematu.
Praca kapłanki uszczęśliwiała ją. Kochała kobiecość i emanowała nią. Nie chodziło tutaj o poziom seksualny, lecz dużo wyższe zrozumienie tej energii. Była zjednoczona wewnętrznie i zewnętrznie, można by rzec, była prawdą energii żeńskiej. Niezwykła harmonia i zjednoczenie, gdy zaczynała tańczyć, wytwarzała wibrację, która jak okręgi falujące na jeziorze, rozchodziła się wokół. Gdy zaczynała śpiewać, nie było tam słów, lecz dźwięk tonalny /piszę termin, którego zupełnie nie znam, jest podpowiedziany przez Ducha/.

Ewa podczas procesu stwierdziła, że wie o czym opowiadam, doskonale rozumie, choć zapomniała o tym wszystkim.
Dostajemy później wyjaśnienie. 

Znała kobiecość i jej głębokie aspekty / nie napisze tutaj o nich/, ale na Ziemi jest jeszcze ta druga strona, energia męska, która w jej świecie jakby uległa zminimalizowaniu. To dlatego potrzeba było poznać i męskie wcielenia. Były one niezdarne i opierały się na małej świadomości. Poznawała kilka męskich wcieleń, aby zrozumieć, ewoluować.
Pierwsze ukazane wcielenie mężczyzny choć pełne szlachetności bazowało na walce, uznawaniu zła. Zakończyło się śmiercią, aby pokazać, że takie działania, choć wydają się prawe i sprawiedliwe, nie są jeszcze najwyższą formą energii męskiej na Ziemi. 
Przekazano nam naukę, wyjaśniono wiele aspektów, podpowiedziano jak powinna wyglądać energia męska, która równałaby się ze znaną jej już wysokoświadomościową energią żeńską. 

Ewa odzyskała swoją niezwykle piękną kobiecość, otrzymała przesłanie, aby namalowała kilka obrazów, które będą jakby uwalnianiem pamięci wewnętrznej, aby w pełni mogła zaistnieć tamta święta kobiecość, której Ewa ma uczyć zarówno kobiety jak i mężczyzn, gdyż energia ta ma być uzdrowiona u obojga.
Kobieta poczuła, że właśnie tego szukała, że tego elementu brakowała jej w życiu, czuła go „pod skórą” lecz nie umiała wydobyć.


Ma teraz, podobnie jak wówczas, uzdrawiać tańcem i śpiewem.

/ Imię zostało zmienione/. 

Czytaj dalej...