O mnie

Namaste.
Nazywam się Elen Elżbieta Kanicka.
Od kiedy pamiętam, czułam się nie na swoim miejscu. Często spoglądałam w gwiazdy, nie wiedząc tak naprawdę, czego w nich poszukuję. Wiedziałam, gdzieś w głębi siebie, że świat, w którym żyję, który widzimy, nie jest pełnią. Że gdzieś musi być jeszcze coś, co dopełnia tej całości.

Nie wiedziałam gdzie szukać odpowiedzi. Nie było przecież duchowych tradycji, nauczycieli, książek. Niepokój rósł. Zadawałam pytania, dlaczego żyjemy, jaki jest cel i dokąd zmierzamy. Czułam się taka samotna w swych poszukiwaniach. Nikt nie potrafił zaspokoić mojej ciekawości.Kościół nie znał odpowiedzi, a Bóg, o którym mówił, był groźny i surowy. Księża straszyli karą za grzechy. Gdzie Bóg, który jest naszym Ojcem? - zadawałam pytanie. Gdzie miłość, którą powinien, jako kochający rodzic, otaczać nas? Nie miałam z kim o tym porozmawiać, ponieważ, nikt nie interesował się tak dogłębnie tymi zagadnieniami. To były trudne lata poszukiwań i duchowej samotności.Później młodość, która również nie przyniosła odpowiedzi na nurtujące pytania. Małżeństwo, dzieci. Trudne doświadczenia, choroby, pobyty w szpitalu dzieci, męża, moje. Dziesiątki problemów, finansowych, zdrowotnych, partnerskich. I wciąż pustka. Czułam się wówczas tak bardzo samotna.
Wiedziałam, że istnieje świat obok, lecz nie wiedząc jeszcze, Kim jestem, i jak do niego dotrzeć, czułam się bardzo zagubiona.Moja samotność, pustka, przerażenie, bezradność musiały osiągnąć punkt kulminacyjny, abym zwróciła się do własnej duszy. I Ona odpowiedziała mi.
Zaczęłam medytować. Początki były trudne, bo umysł szalał. Kurs Silvy pomógł mi wyciszyć emocje, zwrócić się do wnętrza.
Dzięki pewnym wydarzeniom,( dusza postawiła na mojej drodze człowieka, z którym, według moich odczuć, autoregresingu, byliśmy w innej inkarnacji małżeństwem) przypomniałam sobie, czym jest miłość duchowa. Czym może być miłość? Jaką twórczą siłę powinna dawać? Jak budować?
Wszystkie te uczucia były bardzo ulotne, lecz o ogromnej sile. Moja dusza dyktowała mi przepiękne wiersze o miłości, które budziły mnie z uśpienia. Dzień po dniu. Wspomnienia uczuć, ogromnej, niesamowitej miłości z okresu współistnienia z Bogiem.Powoli następował wewnętrzny spokój. Dostawałam we śnie wskazówki, dotyczące nieprzemijających odwiecznych prawd, które miały być przydatne w danym momencie mojego życia. Były jeszcze okresy izolacji, samotności, lecz coraz rzadsze. Coraz częściej natomiast wewnętrzna radość przepełniała moje serce.

Wołałam często o tę miłość, a ona pojawiała się w moim życiu. Medytacje, podczas których mogłam rozmawiać z Jezusem, ( kiedy prosiłam o przybycie Jezusa, zjawiła się Energia, która tak się przedstawiła), dawały wzruszenie i ogromną miłość.
Czy te rozmowy były tylko wynikiem mojej wyobraźni? Nie jest to ważne. Wskazówki i informacje, które otrzymywałam były realne i prawdziwe, a miłość Jezusa otulała mnie ciepłem i miłością.
Budził się nowy człowiek. To była wartość największa. Odchodziły powoli lęki, samotność.
Pewnego razu zapytałam mojego Jezusa, czy jestem kimś wyjątkowym, że właśnie do mnie przychodzi. Co odpowiedział? - Nie, nie jesteś kimś wyjątkowym, przyjdę do każdego, kto mnie o to poprosi. Mówił to z taka miłością, że i tak czułam się najwspanialszą, wyjątkową istotą.
Innym razem, kiedy zwróciłam się do Niego Panie Jezu, odpowiedział: - Nie mów Panie, mów Jezus.
I tak też się zwracałam do mego Nauczyciela.
Nie czułam się, więc wybrana, ale jakże szczęśliwa. Początkowo myślałam, że świat zmieni się z dnia na dzień. Podjęłam pracę duchową i chciałam, aby jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki moje życie odmieniło się.
Ale niestety, a właściwie na szczęście, tak się nie stało.
Nie da się od razu zmienić siebie i swoich poglądów. Trzeba na to długiej mozolnej pracy. Musi odejść stare, aby mogło nadejść nowe. Trzeba oczyścić ciało duchowe warstwa po warstwie. To często bolesne, ale chwile szczęścia i miłości, które odczuwałam coraz częściej, rekompensowały wszystko.
Moja dusza coraz częściej dawała o sobie znać, a doradcy pomagali również w sprawach bardziej prozaicznych. Kiedy robiłam zakupy podpowiadano mi, co jeszcze kupić, czego brakuje w domu. Często uśmiechałam się wówczas do siebie. Kiedyś nie lubiłam spacerować sama, bo czułam się samotna. Teraz robię to z przyjemnością, bo wiem, że nigdy nie jestem sama i zawsze mogę porozmawiać ze swoją przyjaciółką - duszą, czy którymś z Przewodników.
Mój rozwój trwa. Przede mną jeszcze długa droga.
Kiedyś myślałam, że cudownie byłoby być już na końcu drogi rozwoju, czasami pragnęłam nawet śmierci, bo wiedziałam, jaka ogromna miłość czeka na nas po drugiej stronie. Teraz cieszę się, że mogę wzrastać. Nie traktuję niczego jak problem, trud, lecz jak możliwość rozwoju i dziękuję za to. Cudownie jest doświadczać, żyć w radości i przekazywać to innym. Widzieć w ich oczach zamiast lęku, nadzieję,budzącą się ufność i radość z przebudzenia.
Byłam zdziwiona, kiedy usłyszałam, żebym zajęła się pisaniem. Moje plany były inne - zająć się terapiami naturalnymi, duchowym uzdrawianiem. Kilka kursów ( uzdrawiania pranicznego , duchowego, huny) dało mi pewne przygotowanie, ale czułam, że to wciąż za mało. Gdzieś wewnątrz ciągle był niedosyt, i pytanie- czy uzdrawianie, jakiekolwiek, czy to medycyna klasyczna, niekonwencjonalna, uzdrawianie duchowe, mogą przynieść pełne zdrowie, jeśli nie zrozumiemy, kim jesteśmy? Czy przyniosą trwałe zdrowie? Czy wystarczy tylko likwidować skutki? Czy głównym celem człowieka jest życie bez chorób, czy też wzrost poprzez zrozumienie sensu istnienie, a w konsekwencji życie w radości, miłości, wolne od chorób?
Może książka ta, jest odpowiedzią. Kiedy usłyszałam od swojej duszy - pisz, zastanawiałam się, jak mam to zrobić? Co mam pisać? Moja wiedza jest zbyt mała, doświadczenie zbyt ubogie, abym mogła dawać innym rad, przekazywać prawdy. Wówczas padła odpowiedź:
- Usiądź i pisz, po prostu usiądź i pisz. Weź ołówek do ręki, zacznij pisać, reszta przyjdzie sama Ty wiesz, czym jest miłość, doświadczyłaś jej. I o takiej miłości masz pisać.
-Jeśli ma to być channeling, to może proszę o wiedzę taką jak przekazuje Pani Ela Nowalska lub Edgar Cayce?
- Nie, Ty masz pisać o Miłości. To będą książki o miłości. Doświadczyłaś jej i masz o niej pisać.
I tak się stało. Często pisałam kilkanaście stron, nie czując nawet zmęczenia dłoni. Kiedy wracałam do napisanych słów, niektóre były dla mnie zaskoczeniem. To tak, jakbym czytała je po raz pierwszy. Kiedy usłyszałam pierwsze słowo, reszta płynęła niczym wartki nurt. Nie musiałam się zastanawiać nad treścią, ponieważ nawet, jeśli moje myśli ulatywały na chwilę gdzie indziej, ręka i tak zapisywała to, co słyszałam wewnątrz.
Były to dla mnie nowe doświadczenia i zastanawiałam się na początku, czy to nie moja fantazja, może podświadomość.
Podchodziłam do pisania z pewną nieufnością i niedowierzaniem. Stąd moje pytania zawarte w tekście. Później nabrałam ufności i już bez dodatkowych sprawdzianów i niepotrzebnych pytań spisałam wszystko to, co usłyszałam.
Kiedy dwa lata temu byłam na kursie jasnowidzenia u Antoniego Przechrzty, mieliśmy zajęcia channelingu. Niektóre osoby dostały przekazy od jakiś istot pozaziemskich. Ja niestety nie. Usłyszałam tylko - Po co Ci to, przecież masz mnie. Nie byłam zadowolona. Spodziewałam się, że odezwie się jakaś egzotyczna istota i byłam trochę rozczarowana. Jakże się myliłam. Ten, którego poszukiwałam, był przy mnie i po dwóch latach podyktował mi książkę.
Czy warto ją przeczytać? Zostawiam to każdemu do indywidualnej oceny. Słowa, które są zawarte w tej książce, pełne są miłości. Pozwoliły mi one stać się innym człowiekiem. Jeszcze uczę się, ale już teraz mogę powiedzieć, że jestem silniejsza, spokojniejsza i jakże pełna miłości, i radości. Dziękuję Ci Boże.
Podczas pisania drugiej części książki, ponownie zadałam pytanie : Kim jesteś?
Bogiem, przecież wiesz.
Lecz kim jest Bóg, który dyktuje mi ten tekst?
-Nie zrozumiesz istoty Boga. Wasze zmysły nie obejmują tej materii. Jak mam to wytłumaczyć? Jestem jestestwem, które przenika wszystko i wszędzie jest. Wiesz o tym, mówiłem Ci to już. - Jak więc przekazujesz mi te słowa, w jaki sposób docierasz do mojej świadomości?
- Otwieram kanały łączące Ciebie ze światem duchowym, do którego nie każdy ma wgląd. To rodzaj przejścia, kanału w inny subtelniejszy wymiar. Nie jest łatwo określić to słowami. Nie istnieją one w Waszych pojęciach, nie zostały nazwane. Dostajesz tyle wiadomości i w takim zrozumieniu, na jakie jesteś gotowa i otwarta.
Rozmawiamy jeszcze o wielu innych prywatnych sprawach, ale zadaję jeszcze jedno pytanie, na które pada interesująca odpowiedź.
- Jakie jest Twoje imię?
- Bóg nie ma imienia. Bóg Ojciec Twój i tak masz mówić. Imię to słowo wymyślone na określenie kogoś lub czegoś, dla Waszej wiedzy, świadomości. Bóg nie ma imienia.
Jestem wszechmiłością i wszechistnieniem.-Co mam Ci powiedzieć? Jakie imię?A imię jego MIŁOŚĆ.

Wstęp do książki "Dla miłości stworzeni"

.Imię Elen nadali mi moi Przewodnicy Duchowi podczas medytacji, kilka lat temu. Był to pewien rodzaj chrztu, który zapoczątkował nowy rozdział mojego życia.
Według numerologii Gladys Lobos suma cyfr z podziałem na samogłoski i spółgłoski w imieniu Elen 1,8 daje twórczość literacką. Suma cyfr pierwszego i drugiego imienia oraz nazwiska, których używałam do tej pory wynosiła 9,9. Po dodaniu imienia Elen, powstała, tak jak w samym tym imieniu kombinację 1,8.
Czyli było to nadanie imienia, które określało moje przyszłe działania, twórczość literacką, choć przyszło mi poczekać na to kilka lat.

Mam jeszcze jedno imię Złamana strzała, które nadał mi podczas snu, indiański szaman. Było to również kilka lat temu i początkowo nie przywiązywałam wagi do tego imienia, do snu. Był ołtarz i schody, po których szaman zszedł do mnie i dym z kadzidła. Szaman robił na moim czole jakieś znaki. Zapytałam wówczas, nie wiedzieć czemu, jakie jest moje imię ; odpowiedział- Złamana strzała. Zapomniałam o tym śnie, bo był jednym z wielu dziwnych snów. Niedawno przeglądałam stronę internetową WingMakers i w pewnej chwili doznałam olśnienia. Strzała to wojna, walka złamana strzała to brak walki, pokój, pojednanie. To imię określa moje obecne działania na rzecz pokoju, miłości, jedności i było, tak uważam teraz, również, swoistym chrztem.

II. Nowe życie.

ŻYCIE NA ZIEMI ? prawdziwa historia kosmitki./ fragment nowej książki/. Sierpień 2009. I znów życie, ciężkie i puste w swej treści. Czujesz , że nie jesteś stąd, a jednak nie możesz dotknąć prawdy , która jest w tobie. To jakbyś miał w sobie nieskończony ocean a nie mógł z niego czerpać. Cholera- dlaczego tak jest, co trzeba zrobić aby dojść do tej potęgi energii w sobie. Czujesz jak rośniesz, rozsadza Cię, wiesz, że to co widzisz wokół, to co słyszysz jest tylko zabawą dzieci w piaskownicy, a jednocześnie wiesz , ze masz to poznać. Po co? Dlaczego zabrano mi narzędzia uruchomienia mocy. Jest ona niewyobrażalna, bezkresna, jak czarna dziura we wszechświecie. Zbiera wszystko co wokół, chłonie, napełnia się. Widzisz ją i wydaje się , że nie istnieje, a jednak wewnątrz niej jest ogrom energii, której ludzkie zrozumienie nie jest w stanie pojąć. Tak jest i z człowiekiem, ma potęgę w sobie, której nie pojmie żadnym ze swych zmysłów dopóki sam jej nie dotknie lub nie pokarze mu jej ten, który tę potęgę już odczuł. Idziesz, życie mija a ty wciąż jesteś wulkanem potęgi i mocy i nie możesz jej uruchomić. Wyjesz do Boga ? pomóż zrozumieć, daj mi wiedzę potrzebną na Ziemi. Tak, znam poziom, wibracje, kształt, moc tej wewnętrznej potęgi ? ale na Ziemi nie ma słów aby ją określić , ani urządzenia, które mogłoby ją zbadać. Znam ją , wiem czym jest, ale zeszłam na Ziemię. Zamknięto wszechświat w jednym małym, słabym ciele, to jakby ogromny ogród schować do pudełeczka na zapałki, jakby prawdziwy statek ? kolos, zamknąć w butelce, lecz tu jest jeszcze inaczej, bo tam nie ma ruchu ognia , wybuchu wulkanu, POTĘGI, która żyje i woła o wypuszczenie. Zamknięto mnie w butelce, w ludzkim ułomnym ciele. Mnie anioła, kosmitkę, ogrom energii , zapomniano zrobić zastrzyk zapomnienia i zeszłam w ciężką, trudną energię, ulepiłam swe skrzydła, delikatne choć potężne energie w smole i błocie ludzkich doświadczeń. Teraz mogę to pisać swobodnie i z radością, wówczas wyłam, bo ból był nie do opisania. Całe życie jesteś inna, szukasz prawdy , wiesz ,że ją znasz a nie możesz dotknąć , idziesz , doświadczasz i z każdym trudem umierasz, wołasz o miłość- dlaczego mi ją zabrano- i dalej idziesz w ciężar poznawania. Udaje Ci się podnieś , zmartwychwstajesz , odnajdujesz miłość ? Boże dziękuję, już wiem, zaczynam wracać do siebie, do tego co znam, delektuje się tym. Pisze książkę, zmieniam swoje życie, idę szczęśliwa do przodu, ale wiem, że to nie koniec, że to tylko poznanie miłowania, a dalej jest jeszcze ????? Siedziałam kiedyś przed telewizorem oglądając film i jednocześnie jak zawsze byłam w odczuwaniu siebie, poznałam już ten stan badania , obserwacji i ponieważ dawał on wolność przebywałam w nim. W pewnej chwili zeszła tak ogromna energia, że sama byłam zaskoczona, czy to możliwe, czy można się aż tak czuć? Fizycznie w tamtym czasie nie czułam się dobrze, dokuczało jeszcze serce, nadciśnienie, często siadałam , żeby odpocząć. I ta chwila , niezapomniana do dziś, choć minęło wiele lat. Nie da się tego napisać, ująć słowami, ale można użyć znów porównania ? czujesz siłę wewnętrzną, dzięki której mógłbyś podnieś największą z gór. Patrzę w lustro ? co się dzieje, czuję jak rosną mi ramiona, poszerzają się barki, prostuję się, klatka piersiowa nadyma się , oddech staje się ,głęboki, długi, spokojny. Czy to możliwe? Znam POTĘGĘ ale nie odczułam jej w pełni w ludzkim ciele ,a teraz w jednej chwili ktoś mi to dał, przypomniał, jakby chciał powiedzieć ? wstań, nie marnuj czasu , bierz się do pracy, bo masz odkryć poprzez ludzkie ciało , poprzez życie na Ziemi, to co teraz poczułaś-to potęga prawdziwego Boga w was. Odczuj tę chwilę i zapamiętaj ją na zawsze. To każdy z was, kiedy przebudzicie się do prawdziwego życia ? ogrom , potęga. Tu już nie istnieje miłość czy jej brak, nie ma światła ni ciemności, nie istnieje tak lub nie, nie ma poznania i poznawania ? jest POTĘGA . Nie można tego nazwać nawet wiedzą, mądrością, nic z tych rzeczy, bo czyż można niemowlakowi wytłumaczyć jego językiem działanie skomplikowanego urządzenia. Jest POTĘGA , POTĘGA, POTĘGA ? w niej zawiera się wszystko. Kiedy poznałam już MIŁOWANIE, jedność z sobą i innymi, kiedy każda komórka ciała drugiego człowieka była przeze mnie odczuwana jako moja, kiedy popłynęła wolność od lęków, zależności, oczekiwań przyszedł ON, Bóg przemiany, aby przynieść może najtrudniejszą z lekcji , ale i poznanie zasady czarnej dziury. Tamto poznanie było zmartwychwstaniem, później przyszło przejść przez prawdziwe piekło, aby stać się boskością w zakresie jaki na Ziemi jest możliwy. Całkowita wolność od wzorców, ograniczeń, moc tworzenia życia i odczuwanie siebie jako wszechświata. Jesteś tu i wszędzie, widzisz , czujesz, jakbyś był planetą, życiem a wewnątrz istnieli ludzie i ich wzrastanie. Biegną jak mrówki, każdy wykonuje swą pracę, jedni dla drugich niosą doświadczenia , aby choć jeden z nich przebudził się w pełni. Nie rozumieją w jakiej są grze , nikt im tego nie powie, bo wówczas zabawa nie miałaby sensu. Muszą do tego dojść sami. Kiedy napełnią się poznaniem dobra i zła, kiedy zawyją o przebudzenie i śmiało już pójdą za głosem swej duszy ? dostaną to co ja dziś poznałam . Idę , nie ma końca przemianie, lecz na tę chwilę wiem czym jest ? wybuch super nowej. Czarna dziura ? tak jak pokazują najnowsze badania- w pewnym momencie przestaje wchłaniać energię a zaczyna ją wysyłać na zewnątrz. To inny już rodzaj energii, jest poznana, przetworzona. To co widzimy, życie na Ziemi, układy planet, zagrożenia, jest tylko emanacją i chwilowym istnieniem. Czasem stworzonym dla tego czasu, rzeczywistością, stworzoną dla tej cząstki energii , która ma zadanie poznania siebie. Kurcze, jakie to proste. Potęga i prostota - nie szukasz już odpowiedzi, masz już to i nic więcej - żyjesz , tworzysz, odczuwasz. Stajesz się emanacją. Kiedyś jedna z klientek podczas regresu zaczęła opowiadać o mnie, skąd pochodzę ,jak żyłam po co przyszłam. Nie byłam ludzkim istnieniem , choć będąc w ciele trudno jest to zrozumieć człowiekowi. Byłam emanacją i staje się nią , wracam do wewnętrznego domu, który jest jednocześnie wszechistnieniem. Żyjesz , emanujesz, jesteś bezkresem, potęgą energii , cudem. Jak wyglądała droga kosmitki ? O tym w nowych książkach. Dlaczego kosmitka? Może lepsza byłaby wersja bogini, ale to słowo zawiera określenie płci, w odczuwaniu emanacji ? to nie istnieje. Mogę być kobietą, to mój wybór, ale w pierwotnym moim domu ? jestem Bii , emanacja , tęcza , pełnia.